Jak podaje GUS, średnie wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w marcu br. 9652,19 zł, co oznacza wzrost o 6,6 % rok do roku. Zdaniem ekonomistów marcowe przyspieszenie ma jednak raczej charakter jednorazowy, a w kolejnych miesiącach dynamika płac powinna wrócić w okolice 6 %.

W ostatnich latach tempo wzrostu płac stopniowo hamuje. Jeszcze na początku 2024 r. dynamika średniego wynagrodzenia sięgała 12%, a w 2022 r. było to aż 15-16%. To dobre informacje dla gospodarstw domowych, firm i Rady Polityki Pieniężnej.

Eksperci komentują wzrost płac w Polsce

Ekonomiści Banku Pekao napisali, że przyspieszenie tempa wzrostu płac było spodziewane z uwagi na kilka czynników.

Po pierwsze, przedśwąteczna niedziela handlowa wypadła w bieżącym roku w marcu, a nie w kwietniu jak przed rokiem, co przejściowo podbiło wynagrodzenia w handlu (+0,1 pkt proc. do przyspieszenia dynamiki). Po drugie, nieco większa liczba dni roboczych (+1 r/r) i marcowe ocieplenie wpłynęły na szybsze tempo wzrostu wynagrodzeń w budownictwie (+0,1 pkt proc.) — wskazali.

Dodali jednak, że zaskoczeniem dla prognoz okazał się jednak odczyt płac w sektorze energetycznym oraz w górnictwie, co wyjaśnia całą skalę dzisiejszej niespodzianki (0,3 pkt proc.). Najprawdopodobniej mieliśmy do czynienia z wypłatą premii w obu sekcjach, co przełożyło się na jednorazowe przyspieszenie tempa wzrostu wynagrodzeń.

Mimo lekkiej niespodzianki w górę w marcu, dynamika płac pozostaje wyraźnie obniżona względem tego, co obserwowaliśmy w ostatnich latach. Naszym zdaniem kierunek dla płac jest tylko jeden — w dół. W kolejnych miesiącach powinniśmy zobaczyć dalsze kierowanie się tempa wzrostu płac w kierunku 6% i poniżej — ocenili eksperci Pekao.

Dodali, że pomagać niższym odczytom w najbliższym czasie może stanowić również panująca obecnie niepewność co do sytuacji gospodarczej na Bliskim Wschodzie oraz gorsze perspektywy inflacyjne, skłaniające pracodawców do ograniczania kosztów. Ocenili, że nie jest to jednak silny efekt, więc pozostają przy prognozie wzrostu płac w całym 2026 r. średnio o 5,5%. Przyspieszenie rocznej dynamiki płac względem lutego to zasługa m.in. górnictwa, gdzie pomimo silnego miesięcznego spadku związanego z wypłatami tzw. “czternastek” w lutym (−13,1% m/m) wynagrodzenia w marcu, za sprawą niskiej bazy, wzrosły o 6,7% r/r (wobec −2,7% r/r miesiąc wcześniej). Wzrost płac przyspieszył również w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (do 11,6% r/r z 8,6% r/r), zakwaterowaniu i gastronomii (do 6,8% r/r z 4,7% r/r) oraz w budownictwie (do 8,0% r/r z 6,3% r/r). W rolnictwie i przetwórstwie przemysłowym wzrost wynagrodzeń pozostał niemal niezmieniony i wyniósł odpowiednio 2,5% r/r oraz 6,6% r/r.

Ekonomiści PKO BP zwrócili uwagę, że w ujęciu realnym (czyli po korekcie o inflację) płace wzrosły w marcu o 3,5% do roku. To wprawdzie 32. z rzędu wynik na plusie (oznacza to rosnącą siłę nabywczą naszych wynagrodzeń), ale tempo jest najniższe od marca 2025 r. (odpowiada za to m.in. odbicie inflacji w marcu do 3% z powodu wzrostu cen paliw po ataku na Iran).

W świetle rozwijającego się szoku energetycznego, związanego z konfliktem na Bliskim Wschodzie, wysokich cen ropy naftowej i wzrostów cen paliw obserwujemy wzrost inflacji. Będzie to czynnik wywierający presję na realną siłę nabywczą gospodarstw domowych i może ograniczać konsumpcję — podkreślili ekonomiści ING Banku Śląskiego.

Ekonomiści mBanku podkreślili w kontekście presji płacowej, że impet wzrostu wynagrodzeń ustabilizował się i na ten moment ich zdaniem nie wygląda na to, by coś niedobrego miałoby się z nim dziać.

To dobra informacja, zważywszy na fakt, iż przed nami okres podwyższonej inflacji (paliwa), co stwarza pewna ryzyka dla bazowej CPI — zaznaczyli.

Co dalej ze stopami procentowymi w Polsce?

Choć dynamika płac nieco przyspieszyła w marcu do 6,6% rok do roku, to wciąż kształtuje się poniżej poziomów obserwowanych w latach 2021-2025. Zakładamy, że do końca roku wzrost wynagrodzeń może nieco spowolnić, jednak w całym roku wyniesie około 6%. Jeszcze dwa miesiące temu moglibyśmy zastanawiać się, jak na takie dane zareaguje RPP, jednak dziś kluczowym czynnikiem dla Rady pozostają wojna w Zatoce Perskiej i ceny energii, procesy na rynku pracy zeszły zaś na dalszy plan— napisali eksperci PKO BP.

Dodali, że dane nie zmieniają ich prognozy stabilizacji stopy referencyjnej NBP do końca 2026 r. na poziomie 3,75%.

Ekonomiści ING Banku Śląskiego podkreślili, że spadek inflacji w okolice celu NBP, niewielka skala podwyżki płacy minimalnej (3% od początku 2026) oraz umiarkowane podwyżki wynagrodzeń w sferze budżetowej (również 3% ), ograniczyły presję płacową w ostatnich miesiącach. Dodali, że wskazują na to zarówno plany podwyżkowe firm, jak i oczekiwania samych pracowników w badaniach ankietowych. Według ING sytuacja na rynku pracy nie jest obecnie źródłem presji inflacyjnej i nie powinna budzić niepokoju RPP w kontekście potencjalnych czynników proinflacyjnych w najbliższych kwartałach. Ich zdaniem uwaga Rady będzie się koncentrowała na danych o strukturze inflacji oraz kształtowaniu się inflacji bazowej.

W szczególności kluczowe dla trwałości impulsu inflacyjnego wygenerowanego przez wzrost cen paliw będzie ewentualne rozlewanie się wzrostów cen na inne towary i usługi i potencjalne wystąpienie efektów drugiej rundy. Tak długo, jak szok energetyczny będzie miał znamiona czystego szoku podażowego RPP, może przyjąć wyczekującą postawę. Spodziewamy się, że stopy NBP pozostaną bez zmian do końca 2026. Lipcowa projekcja NBP może pozwolić na pierwsze oceny skali wpływu sytuacji na rynku ropy naftowej na perspektywy inflacji i wzrostu gospodarczego w Polsce — wskazali eksperci ING Banku Śląskiego.

Źródło: Business Insider

oprac. Zuzanna Łaba

fot. pixabay.com.pl

Udostępnij artykuł