Relacja „Poradnika Handlowca” ze sklepów FMCG w Polsce (30.04)

Detal/Hurt

Relacja „Poradnika Handlowca” ze sklepów FMCG w Polsce (30.04)

30 kwietnia 2020

  • #koronawirus w handlu

W rozmowach z handlowcami słychać wiele optymizmu, choć oczywiście nie brakuje i takich, których sytuacja w związku z epidemią się pogorszyła. Pojawiają się także dalsze narzekania na godziny dla seniorów, jednak jak wiemy, to już ostatnie dni ich obowiązywania. Zapraszamy na codzienną relację ze sklepów FMCG w Polsce.

– Od czasu nastania epidemii Covid-19 handluje się różnie. Początkowo było widać zdecydowaną poprawę na plus. Klienci, którzy nie chcieli stać długo w kolejce przed marketami, przychodzili do mnie. Kupujących było więc więcej, a wartość dokonywanych przez nich zakupów okazywała się większa od średniej. Teraz sytuacja się unormowała i ruch ustabilizował się na stałym poziomie. Klienci nie robią już zakupów na zapas, tylko na bieżąco kupują, to co jest im potrzebne – opowiada nasz redakcji Marika Glinkowska, właścicielka sklepu „Marika” w Bielewie. – W prowadzonej przeze mnie placówce zamontowano płytę z pleksi przy stanowisku kasowym. Obsługa wyposażona jest w rękawiczki, maseczki i płyn do dezynfekcji. Ten ostatni jest też dostępny dla klientów – dodaje.

Są jednak i tacy handlowcy, dla których koronawirus oznacza duży spadek liczby klientów w sklepach, a co za tym idzie, także obrotów. – Sytuacja w moim sklepie nie jest najlepsza. Obecnie przychodzi dużo mniej klientów. Choć koszyk zakupów jest o około 30 proc. większy to jednak obroty zmniejszyły się. Sklep jest zlokalizowany w bliskim sąsiedztwie szkoły podstawowej, która jest zamknięta już prawie dwa miesiące. Nie zauważyłem, aby pojawili się nowi klienci – mówi Szymon Kaziów, właściciel Delikatesów Ogólnospożywczych w Poznaniu. – Klienci kupują przede wszystkim podstawowe artykuły spożywcze. Nie widzę większego zainteresowania jakąś konkretną kategorią. Owszem, chętnie kupiliby drożdże, ale wciąż jest problem z ich dostępem na rynku. Jeżeli chodzi o pozostały asortyment nie mam problemów z zaopatrzeniem sklepu – twierdzi.

Delikatesy Ogólnospożywcze w Poznaniu (fot. S. Kaziów)

– Przez pierwszy okres trwania epidemii koronawirusa wyraźnie odczuliśmy brak klientów i mniejsze obroty. Potem sytuacja się poprawiła i osoby zamieszkujące osiedle, na którym znajduje się placówka, zaczęły z większą częstotliwością odwiedzać sklep. Gdy pojawiły się restrykcyjne regulacje dotyczące liczby klientów mogących przebywać jednocześnie w obiekcie, wówczas część osób rezygnowała z zakupów w marketach i przychodziła do nas. Mocno odczuwalne w sposób negatywny są godziny dla seniorów, w trakcie których nie ma praktycznie ruchu w sklepie – narzeka Monika Rogala, współwłaścicielka sklepu „Wojtal” w Lubinie. Dobrą wiadomością dla niej i innych handlowców może być to, że od poniedziałku godziny dla seniorów, na które narzekało tak wielu, przestają obowiązywać. – Ze środków bezpieczeństwa użytych w placówce należy wymienić ekran z pleksi w strefie kasy, a także płyn do dezynfekcji, rękawiczki i maski dostępne zarówno dla personelu, jak i klientów – dodaje pani Monika.

Sklep “Wojtal” w Lubinie (fot. M. Rogala)

– Sala sprzedaży w moim sklepie ma około 40 mkw. Ze względów bezpieczeństwa postanowiłem nie wpuszczać klientów do środka, a sprzedaż prowadzę przez okienko. Założyłem szybę z pleksi w drzwiach i ustawiłem ladę. Klient składa zamówienie, a sprzedawca samodzielnie kompletuje koszyk z towarami. Jedną z przyczyn tak zorganizowanej obsługi jest brak możliwości zakupu rękawiczek w normalnych cenach. Nie stać mnie, aby kupić za 100 złotych rękawiczki dla klienta, które on założy na dosłownie chwilę i zaraz wyrzuci – dodaje Szymon Kaziów.

– Dla osób odwiedzających placówkę przygotowano rękawiczki oraz płyn do dezynfekcji. Także obsługa jest w nie wyposażona. Ponadto personel obsługuje kupujących w maskach oraz zza ekranu z pleksi – opowiada Kinga Kitowicz, właścicielka sklepu spożywczego-monopolowego w Wałczu. – Bez względu na to czy w kraju jest epidemia koronawirusa czy nie, alkohol zawsze się sprzedaje. W początkowym okresie był duży popyt na spirytus, ale sytuacja już się unormowała. Teraz nie zauważam różnicy w wyborach zakupowych klientów, w stosunku do tego co kupowali wcześniej – dodaje na koniec nasza rozmówczyni.