Są nowe dane na temat cen produktów spożywczych w sklepach. Z 17 analizowanych kategorii najbardziej podrożała chemia gospodarcza, używki (kawa, herbata, piwo, wódka). W górę poszły też ceny m.in. słodyczy i deserów oraz napojów i ryb.
Z raportu “Indeks cen w sklepach detalicznych” UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito wynika, że w maju 2026 r. ceny chemii gospodarczej poszły w górę o 9,1% rdr. O 8,6% podrożały używki (w tym herbata, kawa, piwo i wódka). Cena słodyczy i deserów wzrosła o 5,8%,
– Wszystkie te trzy kategorie należą do grup produktów, których ceny są w większym stopniu uzależnione od kosztów produkcji, importu i regulacji niż od bieżącej sytuacji popytowej. Dlatego nawet w okresie ogólnego wyhamowania inflacji mogą one utrzymywać się w gronie liderów wzrostów cen – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu DSW Ideis.
Zdaniem dr. Roberta Orpycha z Uniwersytetu WSB Merito, w przypadku chemii gospodarczej producenci wciąż odczuwają skutki wcześniejszych wzrostów cen prądu i kosztów prowadzenia działalności. Mimo silnej konkurencji rynkowej, presja kosztowa pozostaje na tyle duża, że ceny tej kategorii nadal rosną szybciej od średniej dla całego rynku.
Dlaczego drożeją kawa i alkohole?
– Produkty, takie jak herbata, kawa, piwo i wódka, drożeją z powodów bardziej zróżnicowanych. Kawa od pewnego czasu notuje wysokie ceny na rynkach globalnych ze względu na trudne warunki pogodowe w kluczowych regionach upraw. Z kolei alkohole obciążone są rosnącymi kosztami produkcji, w tym pracy i płacy, które producenci stopniowo przenoszą na ceny końcowe – dodaje dr inż. Anna Motylska-Kuźma.
A skąd podwyżki cen słodyczy i deserów? Według dr. Roberta Orpycha to przede wszystkim efekt utrzymujących się wysokich kosztów części surowców wykorzystywanych w produkcji.
– W handlu detalicznym nadal widoczne jest opóźnione przenoszenie wcześniejszych wzrostów kosztów na ceny końcowe. Producenci i sieci zazwyczaj nie obniżają cen natychmiast po poprawie sytuacji kosztowej, dlatego skutki są nadal odczuwalne przez konsumentów – tłumaczy ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.
Z czego wynika podwyżka cen napojów?
W maju o 4,9% podrożały także napoje, na co zdaniem dr inż. Anny Motylskiej-Kuźma, nadal wpływają koszty produkcji, opakowań, transportu oraz energii. Jednocześnie w tej kategorii jest duża konkurencja pomiędzy producentami i sieciami handlowymi, co ogranicza możliwość przenoszenia pełnych kosztów na konsumentów. W efekcie ceny rosną, ale wolniej niż w segmentach najbardziej obciążonych czynnikami kosztowymi lub regulacyjnymi.
Czołową piątkę liderów podwyżek zamykają ryby, które w ciągu roku podrożały o 4,5% rdr., co zdaniem dr Orpycha wynika z rosnącego ich spożycia w Polsce, a to przekłada się na wzrost popytu.
– Sieci handlowe mogą zatem prowadzić tu swobodniejszą politykę cenową. Do tego dochodzą koszty połowów, transportu i przetwórstwa, które w ostatnich latach systematycznie rosły – wyjaśnia ekspert.
Poza wymienionymi kategoriami w maju wzrosły także ceny karm dla zwierząt – o 4,1%, dodatków spożywczych – o 3,9%, pieczywa – o 3,5%, środków higieny osobistej – o 3,5%, owoców – o 3,1%, warzyw – o 2,7%. Mięso i wędliny podrożały o 2,6%, a artykuły dla dzieci o 0,3%.
Jakie produkty w sklepach tanieją?
A co potaniało? Przede wszystkim produkty tłuszczowe (masło, margaryna, olej) których cena spadła aż o 11,3%. To zasługa m.in. mocno taniejącego masła, które w maju było aż o ponad 30% tańsze niż rok temu. Potaniały także nabiał i produkty sypkie (np. cukier i mąka) – ich cena spadła kolejne o 0,6% i 0,1% rdr.
– Obecność tych kategorii na końcu zestawienia wynika z poprawy sytuacji podażowej oraz wygaszenia części czynników, które jeszcze rok temu silnie podbijały ceny żywności – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma. – Najbardziej widoczne jest to w przypadku produktów tłuszczowych, wśród których szczególną uwagę zwraca masło. Głęboka korekta jego ceny jest m.in. efektem wysokiej bazy. Obecne poziomy są porównywane do wyjątkowo wysokich wartości z 2025 roku. Do tego zwiększyła się podaż mleka i tłuszczu mlecznego zarówno na rynku krajowym, jak i unijnym, co ograniczyło presję cenową – dodaje.
Ekspertka zwraca też uwagę, że duże sieci handlowe intensywnie wykorzystywały masło i oleje jako produkty promocyjne przyciągające klientów do sklepów, co jeszcze bardziej obniżało średnie ceny detaliczne. Nie bez znaczenia pozostawała również sytuacja na rynku europejskim, gdzie ceny masła w ostatnich miesiącach wyraźnie spadały.
– Natomiast nabiał to kategoria, w której od kilku kwartałów trwa normalizacja. Dla konsumentów to dobra informacja, choć margines tej zmiany jest na razie symboliczny – komentuje – dr Robert Orpych. – Produkty sypkie mają wynik bliski zeru, ale po tym, co działo się z cenami cukru w poprzednich latach, warto go odnotować. Światowe notowania tego produktu nieco się uspokoiły, a ceny zbóż po normalizacji sytuacji na rynkach rolnych nie działają już z taką siłą na ceny jak jeszcze rok czy dwa lata temu – dodaje.
Jak podsumowuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma, fakt, że właśnie te kategorie znalazły się na minusie, dobrze wpisuje się w szerszy obraz majowych danych pokazujący, że proces dezinflacji obejmuje już nie tylko ograniczenie tempa wzrostu cen, ale w wybranych segmentach prowadzi do realnych spadków względem ubiegłego roku. To właśnie m.in. tłuszcze, nabiał i produkty sypkie należały do grup, które w największym stopniu wspierały wyhamowanie inflacji żywnościowej w maju.
Oprac. Zenon Kubiak
Źródło: raport “Indeks cen w sklepach detalicznych” UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito