Ucieczka z dużych centrów do sklepów jak najbliżej domu

Detal/Hurt

Ucieczka z dużych centrów do sklepów jak najbliżej domu

29 października 2020

  • #zwyczaje zakupowe

Polacy znów uciekają z galerii handlowych, ruch w nich spada, także w efekcie zamykania choćby gastronomii. Tracą największe sklepy, a w cenie jest robienie zakupów szybko i blisko domu.

Ostatni tydzień z rekordowymi wskaźnikami zachorowań spowodował istny exodus z centrów handlowych – z badania Shopper Trak Index Poland wynika, że w tygodniu do 25 października spadek w ujęciu rocznym wynosił niemal 50 proc., a w stosunku do tygodnia wcześniejszego – 15,3 proc. Po miesiącach odrabiania strat handel ponownie staje przed ogromnymi wyzwaniami, a ograniczeń dla pracy sklepów przybywa: jak choćby czas na zakupy dla seniorów. W godzinach 10-12 sklepy mają obroty mniejsze nawet o 40–50 proc.

Kłopoty dla galerii

Polska Rada Centrów Handlowych także widzi spadki, choć jej dane pokazują mniejszą skalę odpływu klientów. Organizacja podaje na podstawie monitorowanych obiektów, że we wspomnianym tygodniu ruch wynosił średnio 70 proc. poziomu z 2019 r., czyli 10 pkt proc. mniej niż tydzień wcześniej. Jak podaje PRCH, uwagę zwraca sobotni wynik odwiedzalności – od wejścia kolejnych obostrzeń, jak zamknięcie gastronomii, liczba klientów spadła o 35 proc. r./r. – Już wiosenny lockdown mocno zdestabilizował sytuację finansową wielu podmiotów z branży handlowej, które mozolnie zaczęły odrabiać straty i obecnie muszą się zmierzyć z kolejnymi zagrożeniami – mówi Radosław Knap, dyrektor generalny PRCH.

Małe sklepy w górę

– W czasie pandemii bliskość sklepu stała się istotnym czynnikiem wyboru miejsca zakupów. Nabywcom zależało na unikaniu zbędnego kontaktu, np. w postaci korzystania z transportu publicznego – mówi Rafał Dobrowolski, menedżer w panelu gospodarstw domowych GfK Polonia.

Tym bardziej że małe sklepy stają się coraz bardziej konkurencyjne cenowo i przepaść w stosunku do konkurencji, w postaci np. dyskontów, zdecydowanie się zmniejsza. Z badania grupy Eurocash i Polskiej Izby Handlu wynika, że wielu producentów przekonało się do sklepów niezależnych, poprawiając w nich swoją ofertę. W relacji z dyskontami poprawa nastąpiła w 16 z 29 monitorowanych kategorii, a największa, jeśli chodzi o ceny ryżu (spadek różnicy w cenach z 35 do 12 proc.), makaronu (spadek z 25 do 6 proc.) czy mleka (z 20 do 16 proc.).

Jednak nadal różnice cenowe tego samego asortymentu i tych samych producentów między sklepami niezależnymi a dyskontami wahają się między 6 proc. w przypadku makaronów do 27 proc. dla ciastek. W odniesieniu do supermarketów wynoszą one od 2 proc. dla makaronów i warzyw konserwowych do 15 proc. w przypadku musztardy.

źródło: „Rzeczpospolita”
oprac. EW