Te produkty najbardziej zdrożały. Są nowe dane o cenach w sklepach w czerwcu br.

Gospodarka

Te produkty najbardziej zdrożały. Są nowe dane o cenach w sklepach w czerwcu br.

Najbardziej w ujęciu rocznym w ostatnim miesiącu podrożały produkty chemii gospodarczej, pieczywa, słodyczy i deserów, a także środków higieny osobistej i ryb. Oto najnowsze dane o cenach w sklepach 17 kategorii produktów codziennego użytku.

Raport „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” powstaje w oparciu o analizę blisko 100 tys. cen regularnych i promocyjnych najczęściej kupowanych produktów w sklepach. Wynika z niego, że w czerwcu 2026 r. średnio ceny wzrosły o 2,7% w stosunku do cen z analogicznego okresu rok wcześniej.

Co najbardziej podrożało?

Spośród 17 analizowanych kategorii produktów największą podwyżkę zanotowały artykuły chemii gospodarczej (+6,1%), pieczywo (+5,3%), słodycze i desery (+5,2%), środki higieny osobistej (+5,1%), a także ryby (+4,5%).

– Słodycze i desery uplasowały się na szczycie rankingu z powodu wzrostów globalnych cen czekolady, które jednak już stopniowo zanikają – wyjaśnia Marcin Luziński, ekonomista Erste Banku. – Chemia gospodarcza i środki higieny osobistej znalazły się w czołówce drożyzny ze względu na zwiększenie kosztów produkcji chemicznej w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie. Zakończenie go oznacza perspektywę złagodzenia dynamiki w tej kategorii, ale przełożenie na ceny detaliczne może być powolne. Natomiast ryby podrożały w efekcie zmian klimatycznych. Rosną temperatury oceanu, co negatywnie wpływa na podaż owoców morza – dodaje.

Na kolejnych miejscach w rankingu znalazły się używki (wzrost cen o 3,6%), mięso (+3,4%), produkty sypkie (+3,4%) oraz napoje (+3,2%).

Zdaniem dr Agnieszki Łopatki z Uniwersytetu WSB Merito to sygnał, że presja cenowa w tych kategoriach wyraźnie słabnie. Używki, napoje, mięso i produkty sypkie nie należą już do grupy najszybciej drożejących produktów.

– Sprzyjają temu tańsze surowce rolne, wygaśnięcie części wcześniejszych szoków kosztowych oraz silna konkurencja między sieciami handlowymi. Nie oznacza to powrotu do dawnych cen. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz stabilizacji na nowym, wyższym poziomie cen, ponieważ koszty pracy, energii czy podatki, w tym np. akcyza, pozostają wciąż wysokie – uważa dr Łopatka.

Udane zbiory obniżają ceny owoców i warzyw

Owoce zdrożały o 2,7%, wędliny o 2,2%, artykuły dla dzieci o 1,9%, karmy dla zwierząt o 1,5%, a warzywa o 0,8%. Marcin Luziński wyjaśnia, że ceny owoców i warzyw rosną w wolnym tempie, a w przypadku wielu produktów nawet spadają, przede wszystkim ze względu na wysoką podaż. Zeszłoroczne zbiory okazały się bardzo udane i to nie tylko w Polsce, ale też na południu Europy, z której importujemy dużo owoców i warzyw w sezonie zimowo-wiosennym, co także przekłada się na obniżkę cen.

– Do tego nastąpił tzw. sezonowy wysyp owoców krajowych, szczególnie tych mniej wrażliwych na susze, także uprawianych w kontrolowanych warunkach. To m.in dotyczyło dużej części truskawek i pomidorów – wyjaśnia dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Z kolei dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, dodaje, że w przypadku artykułów dla dzieci i karm dla zwierząt większą rolę odgrywa silna konkurencja cenowa między sieciami handlowymi i markami własnymi. To kategorie, w których elastyczność cenowa popytu jest wyższa, a konsumenci łatwiej przełączają się między produktami, co ogranicza pole do podwyżek.

Które produkty najbardziej staniały?

Oczywiście w ciągu ostatniego roku nie wszystkie produkty drożały. Cena wielu z nich spadła. Dotyczyło to szczególnie produktów tłuszczowych (-14,9%), przy czym samo masło staniało aż o 34,9%. Spadki chociaż znacznie mniejsze zanotowały jeszcze dwie kategorie – dodatki spożywcze (-0,1%) oraz nabiał (-1,2%).

– Tłuszcze to ewenement, którego źródłem jest wyraźny wzrost wytwarzania. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 r. produkcja masła była wyższa o 22% niż rok wcześniej, konfekcjonowanego oleju rzepakowego – o 16%, a konfekcjonowanego oleju słonecznikowego – aż o 262% – wylicza dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito. – Nie jest łatwo przekonać nabywców, żeby kupili o kilkanaście procent więcej tego rodzaju produktów, nie stosując zachęt cenowych – dodaje.

Dr Agnieszka Łopatka dodaje, że na tak silną deflację w produktach tłuszczowych i spadki cen nabiału złożyły się trzy główne czynniki. Po pierwsze, działa efekt wysokiej bazy. Rok temu masło i tłuszcze były jednymi z najszybciej drożejących produktów, dlatego obecne spadki są w dużej mierze korektą po wcześniejszych rekordowych wzrostach. Po drugie, mamy do czynienia z realną nadpodażą surowców. Produkcja mleka rośnie zarówno w Polsce, jak i w UE, USA oraz Nowej Zelandii, a w skupie produkt wyraźnie tanieje. Na ceny detaliczne tłuszczów roślinnych przełożyło się to, że przestał drożeć rzepak.

– Po trzecie, bardzo ważną rolę odgrywa wojna cenowa sieci handlowych. Masło i olej rzepakowy należą do najczęściej promowanych produktów, wykorzystywanych do przyciągania klientów do sklepów. Agresywna polityka rabatowa dodatkowo wpływa na notowane wyniki, ponieważ raport uwzględnia nie tylko ceny regularne, ale również promocyjne – tłumaczy dr Łopatka.

Skąd takie różnice w dynamice zmian cen?

Jak widać, dynamika zmian cen jest silnie zróżnicowana – jedne produkty (jak artykuły tłuszczowe) tanieją o blisko 15%, inne (jak chemia gospodarcza) drożeją o 5%. Dr Piotr Arak wyjaśnia, że rozbieżność wynika głównie z różnic w strukturze kosztów (energia, surowce rolne, opakowania, logistyka) oraz z różnego tempa ich transmisji do cen na półkach.

– W odniesieniu do produktów spożywczych dynamika zmian cen jest szybsza i bardziej podatna na korekty sezonowe, a w przypadku chemii gospodarczej i środków higieny – wolniejsza. Dlatego ludzie mają taki problem z interpretowaniem syntetycznego wskaźnika inflacji, choć płyną z niego bardzo konkretne informacje – tłumaczy dr Arak.

Dr Łopatka dodaje, że silne zróżnicowanie dynamiki cen oznacza przede wszystkim, iż obecna dezinflacja ma charakter kosztowo-podażowy, a nie popytowy. Największe spadki cen dotyczą produktów silnie powiązanych z rynkami surowców rolnych, takich jak nabiał i tłuszcze, gdzie zadziałały niższe ceny surowców oraz wysoka podaż.

– W kategoriach takich jak chemia gospodarcza, środki higieny osobistej czy pieczywo większe znaczenie mają koszty energii, pracy, opakowań i logistyki, które pozostają relatywnie wysokie. Dlatego to właśnie różnice w strukturze kosztów są główną przyczyną tak dużej dywergencji cen, a polityka promocyjna sieci handlowych dodatkowo wzmacnia te różnice – wyjaśnia ekspertka.

Dr Marek Szymański zwraca uwagę, że wprawdzie odchylenie między skrajnymi kategoriami wynosi ponad 20 punktów procentowych, ale to głównie wpływ ceny tłuszczów z ich wysoce ujemnym wskaźnikiem. Po wyłączeniu ich rozstrzał wyniósłby tylko 7,3 punktu procentowego.

– Właśnie kształtuje się w miarę stabilna struktura zakupowa żywności i reszty kategorii FMCG. Ważą się nie tylko pozycje kosztowe, ale też krajowe i międzynarodowe warunki podażowo-popytowe  – wyjaśnia dr Faliński. – Nasycenie rynku wewnętrznego spowolnia wzrost cen. Jednak proces odwrotny może rozpocząć się w przypadku uspokojenia sytuacji geostrategicznej. Polska jest tu na dobrej pozycji, bo wskutek stosunkowo rozdrobnionego sektora żywnościowego zachowuje istotną elastyczność. Poza tym większa koncentracja przetwórstwa niż produkcji żywności powoduje, że może łatwo przerzucać część zapotrzebowania z kraju na otoczenie i odwrotnie – dodaje.

Oprac. Zenon Kubiak

Źródło: Raport „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”

Fot. TungArt7/pixabay.com