Jak podaje Anna Larsson dyrektor ds. rozwoju gospodarki o obiegu zamkniętym Reloop Platform, przeciętny mieszkaniec Polski wyrzuca aż 450 opakowań po napojach rocznie. Co zrobić, aby surowce, z których są one wykonane jednak wykorzystać? Na to pytanie odpowiada doświadczenie innych krajów, które system kaucyjny, przetestowały i dziś funkcjonują w jego ramach na tyle sprawnie, że sam fakt jego istnienia przestaje być zauważalny. I właśnie ta pozorna „niewidzialność” okazuje się ciekawym punktem wyjścia do rozmowy o odpowiedzialnym podejściu do zasobów.
Po wdrożeniu systemu kaucyjnego w Szwecji butelki i puszki przestały być widoczne w przestrzeni publicznej nie dlatego, że społeczeństwo nagle przeszło moralną przemianę, ale dlatego, że przestało się opłacać porzucanie opakowań. System zmienia więc logikę działania – opakowanie przestaje być odpadem, a staje się nośnikiem wartości, którą racjonalny użytkownik chce odzyskać. To przesunięcie, pozornie proste, ma fundamentalne konsekwencje: zamiast walczyć z zachowaniami ludzi, projektuje się mechanizm, który te zachowania ukierunkowuje.
Polska wykazała się przezornością i gospodarnością. Pamiętajmy, że to nie jest wymysł wspólnoty europejskiej, tylko efekt gospodarności. Przeciętny mieszkaniec Polski rocznie korzysta z 450 opakowań z plastiku, metalu i szkła – i to jest kalkulacja nieuwzględniająca alkoholi wysokoprocentowych – mówi Anna Larsson w najnowszym odcinku ,,Zwrotnych Realiów”.
Europa wyznacza kierunek, Polska idzie własną drogą
Szwedzki model opiera się na konsekwentnym połączeniu technologii, dostępności i przejrzystości finansowej. Kluczową rolę odgrywają automaty zwrotu, a sam zwrot opakowania z czasem stał się szybki, intuicyjny i zintegrowany z codziennymi zakupami. W polskiej debacie często przywołuje się wątek naszego zachodniego sąsiada oraz pytanie, dlaczego nie korzystamy z wypracowanych rozwiązań tylko tworzymy system od początku? Niemiecki system imponuje skalą i płynnością działania, skuteczność tego systemu nie wynika z jednego uniwersalnego modelu, lecz z dopasowania do struktury rynku, zachowań konsumenckich i organizacji handlu. Próba dokładnego przeniesienia rozwiązań z jednego kraju do drugiego może prowadzić do kosztownych błędów, jeśli pomija się kontekst specyfiki rynku, konsumenta, instytucjonalny czy logistyczny. Widać to w szerszym przeglądzie europejskim, który obejmuje takie kraje jak Norwegia, Finlandia czy Rumunia. Różnią się one sposobem wdrożenia, a także szczegółami finansowania czy poziomem opłat manipulacyjnych. Mimo to efekt końcowy pozostaje zaskakująco spójny: wyraźny wzrost poziomu zbiórki i ograniczenie zaśmiecania przestrzeni publicznej.
Nieodebrana kaucja
Aspekt ekonomiczny wydaje się jednym z najczęściej niedocenianych i niezrozumianych w polskiej debacie. Faktycznie, w wielu systemach około 10% opakowań nigdy nie wraca do systemu. Oznacza to, że część środków z kaucji pozostaje w jego strukturze, wspierając finansowanie operacyjne czy wynagrodzenia za zbiórkę dla sklepów co przy właściwym zaprojektowaniu sprawia, że system może być stabilny bez ciągłego dosypywania środków z zewnątrz. Za sprawnie działającym systemem stoją bardzo konkretne zasoby i miejsca pracy: powierzchnie magazynowe i pracownicy magazynów, logistyka odbioru i kurierzy, integracja z zapleczem sklepów i specjaliści. Mówimy o realnych metrach kwadratowych, realnych stanowiskach pracy i realnych operacjach, które muszą zostać zsynchronizowane.
System kaucyjny nie istnieje w próżni – jest częścią fizycznej infrastruktury rynku i podlega tym samym zasadom, co każda inna działalność operacyjna. Dyskusja o tym, kto „płaci za system”, okazuje się więc bardziej złożona niż sugerują uproszczone narracje medialne. Obsługa systemu kosztuje – jednak pieniądze te trafiają do polskich pracowników, a sami operatorzy działają w modelu not for profit. Oznacza to, że pieniądze z nieodebranej kaucji nie trafiają „do kieszeni” akcjonariuszy, a wydawane są na codzienną obsługę systemu, np. na logistykę czy działania IT.
Po co to wszystko?
Po to abyśmy mogli nadal konsumować, ale konsumować w sposób zrównoważony – możemy dzisiaj kupować produkty w opakowaniach kaucyjnych i nie musimy mieć z tego powodu wyrzutów sumienia – ponieważ system kaucyjny gwarantuje wysokie poziomy zbiórki. Oznacza to, że surowce raz wprowadzone do gospodarki pozostają w tym systemie i są przetwarzane – odpowiada na pytanie prowadzącej Anna Larsson, w najnowszym odcinku ,,Zwrotnych Realiów”.
System kaucyjny nie jest narzędziem ograniczania konsumpcji, lecz jej reorganizacji. Nie zmusza konsumenta do rezygnacji, ale wprowadza mechanizm, który sprawia, że obieg opakowań staje się bardziej zamknięty. To subtelna, ale fundamentalna różnica. Zamiast próbować zmieniać zachowania poprzez apele i regulacje, projektuje się środowisko, w którym pożądane zachowanie staje się najbardziej racjonalnym wyborem.
Pamiętajmy o aspekcie gospodarności, dzięki zbiórce prowadzonej w systemie kaucyjnym nie trzeba produkować czegoś co już istnieje, wysokiej jakości surowce, które udaje się w ten sposób pozyskać mogą być wykorzystywane ponownie. Jak podała Ministra Anita Sowińska na poniedziałkowej konferencji:
Gdyby nie było systemu kaucyjnego, prawdopodobnie tylko ok. 1/3 tych opakowań trafiłaby do żółtego worka. Bardzo duża część nieposegregowanych surowców trafiłaby albo do spalenia w ciepłowniach i domowych piecach, albo do lasów, parków i innych miejsc, gdzie nie powinny trafić – komentowała Wiceminstra Klimatu i Środowiska
System ma po prostu dobrze działać, nie będzie to jednak efekt jednego rozwiązania czy jednej decyzji legislacyjnej. Będzie to raczej rezultat dobrze przemyślanej architektury – takiej, która łączy ekonomię, technologię i logistykę w jeden, działający mechanizm. Cała rozmowa z Anną Larsson oraz pozostałe odcinki „Zwrotnych Realiów” znajdują się na stroniewww.polskisystemkaucyjny.pl oraz na platformach Spotify i YouTube.
Źródło: PSK
Oprac. Zuzanna Łaba