J. Owsiak dla „PH”: Zdrowe brzuszki dzieci i zdrowe fundamenty współpracy. FMCG gra z WOŚP

Aktualności

J. Owsiak dla „PH”: Zdrowe brzuszki dzieci i zdrowe fundamenty współpracy. FMCG gra z WOŚP

23 stycznia 2026

Rozmowa z Jerzym Owsiakiem, Założycielem i Prezesem Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, pomysłodawcą i organizatorem corocznego Finału WOŚP oraz Pol’and’Rock Festival. 34. Finał WOŚP zagra w najbliższą niedzielę, tj. 25 stycznia 2026 r.

Klaudia Walkowiak: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od 34 lat konsekwentnie wspiera polską medycynę, która wymaga nowoczesnych narzędzi i szybkiej diagnostyki. Co sprawiło, że właśnie ten cel został wybrany na 2026 rok i jakie największe potrzeby dostrzegają Państwo dziś w pediatrycznej  gastroenterologii?

Jerzy Owsiak: Zanim odpowiem, pozwolę sobie powiedzieć jedną rzecz: „Poradnik Handlowca” jest mi bardzo dobrze znany. Magazyn do nas dociera i faktycznie go przeglądamy, bo często poruszacie tematy, które są nam bliskie – zarówno z perspektywy produkcyjnej, jak i działalności naszej fundacji.

Wracając do pytania… Wybór celu Finału nigdy nie jest przypadkowy. To efekt szerokiego rozeznania – analiz, rozmów z ekspertami oraz stałego kontaktu z lekarzami i szpitalami w całej Polsce. Od ponad trzech dekad mamy realny wgląd w to, co dzieje się w polskiej medycynie dziecięcej, dlatego patrzymy na potrzeby systemowo, a nie punktowo.

Kluczowe pytanie zawsze brzmi: czy będziemy w stanie pomóc wszystkim oddziałom w kraju, a nie tylko kilku wybranym placówkom. Gastroenterologia dziecięcia była już kiedyś przedmiotem naszych działań, ale tempo rozwoju technologii medycznej jest dziś ogromne. Sprzęt do diagnostyki, leczenia i rehabilitacji bardzo szybko się starzeje, a potrzeby rosną.

Eksperci szacują, że od 1,2-1,5 mln dzieci w Polsce wymaga specjalistycznej opieki gastroenterologicznej. Do tego dochodzą problemy związane ze złymi nawykami żywieniowymi i brakiem ruchu. Nazwaliśmy ten cel hasłem „zdrowe brzuszki naszych dzieci”. Brzmi to pogodnie, trochę nawet niewinnie, ale za tym się naprawdę kryje moc specjalistycznych urządzeń, które o te zdrowe brzuszki będą chciały zadbać.

My nie opłacamy personelu ani lekarzy. To Narodowy Fundusz Zdrowia dźwiga ogromny ciężar funkcjonowania systemu ochrony zdrowia — i nie jest tajemnicą, że często nie wystarcza w nim środków. Jako społeczeństwo mówimy o tym głośno, wskazując kolejne miliardy brakujące w budżecie NFZ. Warto jednak pamiętać, że zdecydowana większość tych pieniędzy — nawet 95-96 % — jest przeznaczana na codzienne utrzymanie systemu: wynagrodzenia, koszty funkcjonowania szpitali jako budynków, opłaty administracyjne i całą infrastrukturę niezbędną do ich działania.

My mamy natomiast nieprawdopodobny, wyjątkowy luksus. Nasze środki — w porównaniu z budżetem państwa — są jedynie maleńkim ziarenkiem, lecz dają nam coś bezcennego: pełną swobodę działania. Dzięki temu pieniądze z ostatniego Finału, ponad 289 milionów złotych, możemy w całości przeznaczyć na programy medyczne, nowoczesny sprzęt, edukację oraz tworzenie specjalistycznych pracowni.

Ostatni finał, poświęcony hematologii i onkologii dziecięcej, przyniósł prawdziwe kroki milowe. Zakupiliśmy urządzenia, które wyznaczają zupełnie nowe standardy leczenia i realnie otwierają nowe możliwości ratowania ludzkiego życia. Skupiamy się właśnie na tym — dlatego efekty naszej pracy są tak spektakularne.

W ubiegłym roku na łamach naszego magazynu podkreślał Pan, że WOŚP nie przyjmuje każdej propozycji współpracy. Jakie cechy musi mieć marka, firma z sektora FMCG, aby została uznana za wiarygodną? Czy te kryteria zmieniły się w ostatnich latach wraz z rosnącym naciskiem na etykę, odpowiedzialność społeczną i zrównoważony rozwój?

Nasza współpraca z firmami nigdy nie opierała się na matematycznych algorytmach czy prostym przeliczniku „my wam – wy nam”. Oczywiście są formalności, które trzeba spełnić, ale najważniejszymi aspektami pozostają zaufanie, wyczucie i wspólne rozumienie idei.

Jeżeli ktoś przychodzi z bardzo technicznym podejściem, oczekując konkretnej ekspozycji, minut obecności czy lokowania produktu, to się po prostu nie sprawdza.

WOŚP nie reklamuje produktów. Nie trzymam ich w ręku, nie stoję przy billboardach, nie sygnuję marek swoim wizerunkiem. Mogę powiedzieć jasno: „ta firma nas wspiera” – i na tym się zatrzymujemy.

Niejednokrotnie uczymy naszych partnerów, jak z nami współpracować. I to działa, także w przypadku dużych firm z sektora FMCG. Coraz częściej spotykamy ludzi, którzy mówią: „wiemy, jak działacie i to nam się podoba”. Jeśli widzimy, że nie będziemy w stanie spełnić czyichś oczekiwań marketingowych, mówimy to wprost. To kwestia uczciwości – wobec partnerów i wobec wszystkich darzących Orkiestrę zaufaniem.

Firmy coraz częściej angażują swoich pracowników w działania charytatywne, wolontariat i akcje społeczne. Czy obserwuje Pan, że znaczenie takiego „wewnętrznego wolontariatu” rośnie? Czy widać różnice w podejściu między pokoleniami? Czy młodsze generacje – zwłaszcza Z – wnoszą nową energie i nowe pomysły do współpracy z WOŚP?

Różnice pokoleniowe są faktem. Młodzi ludzie patrzą na świat inaczej niż moje pokolenie i funkcjonują w zupełnie innych realiach. Staram się tego nie oceniać, tylko zrozumieć. Wielu z nich bardzo szybko musi się usamodzielnić, wynajmować mieszkania, brać odpowiedzialność za siebie, co wpływa na ich oczekiwania wobec pracy.

Zdarza się, że młodym trudniej „związać się” z pracą na dłużej – przychodzi lato, potrzeba wolności i chcą wszystko rzucić. Z drugiej strony widzę też ogromną wartość w młodych zespołach, szczególnie w działach marketingu i CSR. To oni często pilnują, żeby działania społeczne nie były jedynie „odhaczone”, ale autentyczne.

Dogadujemy się dobrze, mimo różnicy jednego czy dwóch pokoleń. Młodzi wnoszą świeżość, odwagę i nowe spojrzenie. Potrafią powiedzieć: „zróbmy to inaczej”, a to niejednokrotnie prowadzi do najlepszych efektów.

WOŚP od lat współpracuje z tysiącami partnerów i darczyńców, także z branży FMCG. A z ciekawości — czy ma Pan swoje ulubione produkty, marki lub typy asortymentu, po które chętnie sięga na co dzień? Jakie drobne przyjemności pomagają Panu „doładować baterie” w trakcie intensywnych przygotowań do Finału?

Lubię drobne przyjemności – zwłaszcza w trasie. Od lat powtarzam, że brakuje mi sezamków w sprzedaży „na szybko”. To idealna rzecz do chrupnięcia w drodze – mała, prosta, bez wielkich opakowań. Dużo jeździmy po Polsce i takie produkty naprawdę robią różnicę.

Kupuję częściej w małych sklepach osiedlowych niż w hipermarketach. Tam wybieram to, czego naprawdę potrzebuję, a nie wychodzę z pełnym koszem przypadkowych rzeczy.

Na koniec coś ważnego z punktu widzenia handlu: solidność i serwis. WOŚP kupiła ponad 81,5 tys. urządzeń medycznych i przez 34 lata nigdy nie pozwoliliśmy, by ktoś zarzucił nam niedotrzymanie umów serwisowych. Sprzedać potrafi każdy. Odpowiedzialność zaczyna się później – i to jest uniwersalna zasada, także w FMCG.

 

fot.: Łukasz Widziszowski