Relacja „Poradnika Handlowca” ze sklepów FMCG w Polsce (05.05)

Detal/Hurt

Relacja „Poradnika Handlowca” ze sklepów FMCG w Polsce (05.05)

05 maja 2020

  • #koronawirus w handlu

Za nami wyjątkowo krótka w tym roku majówka. Długi weekend, który w Polsce dla wielu trwa czasem nawet tydzień, zaczął się w piątek i zakończył w niedzielę. Czy w związku z tym Polacy ruszyli wcześniej na większe zakupy, aby zaopatrzyć się np. w produkty na grilla? Zapraszamy na codzienną relację ze sklepów FMCG w Polsce.

– W moim sklepie rolno-spożywczym nie można sobie pozwolić na dłuższą przerwę i po prostu zamknąć placówkę, bo część asortymentu ma określone daty przydatności spożycia, stąd wynika konieczność ciągłości handlowania. Nie inaczej też było przed majowym weekendem, który pomimo zapowiedzi nienajlepszej pogody i ciągle trwających ograniczeń wynikających z epidemii nie był wcale najgorszy – mówi pan Andrzej Nowacki, właściciel sklepu rolno-spożywczego w Grodzisku Wielkopolskim.

Wielu handlowców nie zauważyło jednak wielkich zmian w liczbie klientów w ostatnich dniach. Można to zrozumieć i łatwo wytłumaczyć faktem, że majówka była zaledwie o dzień dłuższa od zwykłego weekendu. – Liczba klientów odwiedzających mój sklep w majówkę nie różniła się od tej notowanej w poprzednich latach. Podobny ruch panuje również w weekendy – twierdzi Anna Ochał, właścicielka sklepu w Ropczycach, choć i ona zauważa rosnącą popularność produktów na grilla – Klienci w tym czasie często decydują się na zakup asortymentu grillowego. Wśród kiełbas wybierane są najczęściej biwakowa, podlaska, z fileta oraz kaszanka. Ponadto w większych ilościach sprzedawały się chleb oraz sosy, a wśród nich ketchup i musztarda. W ofercie placówki jest również węgiel do grilla, ale w czasie majówki sprzedały się 2-3 worki, więc tyle ile zwykle w weekend – opowiada pani Anna.

Jej słowa poniekąd potwierdza nasza kolejna rozmówczyni. – Nie było większego ruchu w sklepie przed majówką. Nie zauważyłam również większego zainteresowania jakąś konkretną kategorią. Nie było widać po koszyku zakupów, że zbliża się długi weekend. Myślę, że klienci robili większe zakupy w marketach. W czwartek przed majówką przejeżdżałam obok hipermarketu Auchan i tam było bardzo dużo ludzi. W sobotę mieliśmy otwarty sklep i owszem był większy ruch, ale klienci wpadali po takie pojedyncze produkty, których zabrakło w domu – mówi Ilona Brodnicka, współwłaścicielka sklepu Mały Merkury w Poznaniu. – Na co dzień klienci nadal chętnie wybierają małe sklepy, w których czują się bezpieczni. Wielu naszych klientów mówi, że jeszcze nie chodzą do marketów ponieważ się boją. Nie ma też żadnych problemów z zaopatrzeniem – twierdzi pani Ilona.

Niektórzy zauważają jednak, że strach klientów wywołany epidemią zaczyna powoli przemijać. – Widać było, że klienci zdążyli już się oswoić z koronawirusem, część nawet zaczęła czuć się bardziej bezpiecznie i częściej pojawiać w moim sklepie. To samo zauważyłem w drugiej placówce, którą prowadzi moja żona. W sklepie „Bombonierka” u żony, otwartym zresztą przez cały weekend, 1 maja sprzedawał się dobrze alkohol i papierosy, 2 maja doszły do tego napoje, a 3 maja klienci wręcz „rzucili się” na lody – dodaje Andrzej Nowacki. – Z kolei ja miałem otwarte tylko w sobotę. Jeśli chodzi o sprzedaż przed samą „majówką” pod kątem grilla, to wprawdzie nie prowadzę stoiska z mięsem, ale dobrze schodziły u mnie nadające się do grillowania sery pleśniowe czy papryka, wszelakie przyprawy oraz węgiel drzewny. Dało się zauważyć, że część osób tradycyjnie rozpoczyna na początku maja sezon grillowy. Sam byłem tym zaskoczony. To, co przywiozłem z giełdy na Franowie w Poznaniu, to akurat wystarczyło – kończy.

– W okresie poprzedzającym długi weekend majowy widać było bardzo duże zainteresowanie produktami grillowymi. Klienci często decydowali się na zakup kiełbasy oraz innych mięs, sosów – głównie musztardy oraz węgla do grilla. Odnotowaliśmy również większy ruch niż wcześniej – mówi nam Justyna Wójcik, kierownik sklepu Hallo w Miliczu. – Jeszcze niedawno, pomimo obecności trzech kas, w placówce był limit tylko 6 klientów. Odkąd jednak zmieniły się regulacje, widać większy ruch. Osoby odwiedzające sklep przyzwyczaiły się już do panujących zasad i uważają podczas dokonywania zakupów – dodaje pani Justyna.

A jak radziły sobie w tym czasie, które nie stawiają w swojej ofercie na asortyment grillowy? Jak okres przed majówką wyglądał w tego typu placówkach? – Zaplanowaliśmy w sklepie długi weekend i zapowiedzieliśmy naszym klientom, że nie będą mogli zrobić zakupów w dniach od 1 do 4 maja. Faktycznie przyczyniło się to do tego, że dwa dni przed zamknięciem mieliśmy trochę większe obroty. Klienci kupowali owoce, warzywa, pieczywo i nabiał. U mnie w sklepie brakuje typowo grillowych artykułów, ale słyszałem od klientów, że planują wyjazdy na majówkę – opowiada Mariusz Bielak, właściciel sklepu spożywczego w Warszawie. – Klienci teraz kupują chętnie lżejsze produkty, na przykład nowalijki,  kefiry, jogurty. Nadal chętnie kupowane są jabłka. Jest coraz więcej tegorocznych warzyw, dlatego wzrasta zainteresowanie tą kategorią. Klienci więcej kupują warzyw niż owoców. Dostępna jest już nasza krajowa rzodkiewka, sałata, ogórek. Z owoców pojawiał się też truskawka, ale wciąż zamawiam grecką truskawkę, ponieważ jej walory smakowe są wyższe niż krajowej. Krajowa produkcja warzyw jest na poziomie cenowym zbliżonym do ubiegłego roku. Zagraniczne owoce i warzywa są zdecydowanie droższe. Wpływa na to kilka elementów, ale przede wszystkim koszty transportu i brak jego dostępności – mówi na koniec pan Mariusz.