Związek Sadowników RP alarmuje, że w tym sezonie czereśnie z Turcji w ogromnych ilościach trafiają na rynki wielu krajów Europy i Azji. Zdarzają się przypadki, że są sprzedawane w niskich cenach jako rodzime owoce – np. niemieckie, francuskie czy polskie. Dla rodzimych plantatorów oznacza to straty.
“W wielu krajach sieci handlowe uruchamiają akcje promocyjne, oferując owoce na półkach sklepowych nawet po 0,3–0,4 euro za kilogram” – informuje Związek Sadowników RP.
Jest to efekt dużego urodzaju w samej Turcji i innych krajach tego regionu, a także względnego nieurodzaju w kilku państwach Unii Europejskiej. Brak dostatecznej ilości krajowych owoców natychmiast otworzył rynek na import. Inni dostawcy czereśni spoza Unii Europejskiej to głównie Macedonia Północna i Serbia.
Na dodatek zdarzają się przypadki manipulowania informacjami o pochodzeniu owoców. Tureckie czereśnie są sprzedawane jako rodzime, czyli np. francuskie, niemieckie, włoskie, polskie czy belgijskie.
“Warto pamiętać, że obrót owocami, w tym przypadku import, jest legalny. Niezgodne z przepisami jest natomiast wprowadzanie konsumentów w błąd, na przykład poprzez fałszowanie informacji o kraju pochodzenia produktu” – przypomina ZS RP.
W wielu państwach interweniują służby zajmujące się przestrzeganiem prawa obowiązującego w handlu świeżymi owocami.
Oprac. Zenon Kubiak
Źródło: Związek Sadowników RP
Fot. _Alicja_/pixabay.com