Rekordowe spożycie alkoholu w Polsce

Gospodarka

Rekordowe spożycie alkoholu w Polsce

02 października 2020

  • #sprzedaż alkoholu

Jak podaje GUS, w 2019 roku Polacy wypili rekordową ilość alkoholu. Czy odpowiadają za to słynne małpki – nie wiadomo.

9,78 – tyle litrów alkoholu, w przeliczeniu na czysty spirytus, wypił statystyczny Polak w ubiegłym roku. Z danych GUS wynika, że w porównaniu z 2018 rokiem spożycie zwiększyło się o 0,23 litra, co jest największym przyrostem od kilku lat.

Za wzrost w 2019 roku w dużym stopniu odpowiadają wyroby spirytusowe. Ich spożycie wzrosło z 3,3 do 3,7 litra (w przeliczeniu na czysty spirytus), choć np. ilość wypijanego piwa się zmniejszyła. W 2019 roku przeciętny Polak spożył 97,1 litrów wobec 100,5 litra piwa w roku poprzednim. W ubiegłym roku media wyjątkowo często zwracały uwagę na sprzedaż tzw. małpek, czyli wódek i innych mocnych alkoholi, często smakowych, w niewielkich butelkach. Z przekazów medialnych można było dowiedzieć się o pustych buteleczkach leżących wokół biurowców, placów budów i szkół.

Czy rzeczywiście małpki odpowiadają za rekordową sprzedaż wódki? Ryszard Woronowicz ze Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy przekonuje, że nie. – Tzw. małpki od dłuższego czasu stanowią około jedną trzecią rynku – mówi. Dodaje, że teza o wzroście spożycia wyrobów spirytusowych w 2019 roku jest zafałszowana. – Dane GUS nie mówią o spożyciu, a o produkcji. I w dodatku produkcji na podstawie wydanych banderol akcyzowych – wyjaśnia. Również z danych Nielsena wynika, że w ostatniej dekadzie udział małpek dynamicznie rósł, jednak w ostatnich trzech latach zwyżki wyraźnie spowolniły.

Były dyrektor PARPA Krzysztof Brzózka twierdzi jednak, że to rzeczywiście małpki mogły mieć udział w rekordowym spożyciu wyrobów spirytusowych w 2019 roku. – Wzrost był ogromny i trudno tłumaczyć go tylko podniesieniem akcyzy. W 2019 roku spadło spożycie piwa, a walka producentów wódki i piwa odbywa się właśnie na poziomie niewielkich opakowań – mówi.

Zdaniem Brzózki efekty zdrowotne mogą okazać się znikome, bo producenci będą mogli sfinansować podatek, podnosząc ceny innych opakowań niż małpki. A te ostatnie wciąż sprzedają się świetnie. Zdaniem Nielsena w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2020 roku ich udział nieznacznie spadł (z 34,4 proc. do 33,5 proc.), głównie w marcu i kwietniu, gdy obowiązywały największe obostrzenia, ale od czerwca wrócił do poziomu sprzed lockdownu.

Źródło: „Rzeczpospolita”