Znany handlowiec dla “PH”: Wprowadzenie niedziel wolnych od handlu postrzegam jako pozytywną zmianę

Aktualności

Znany handlowiec dla “PH”: Wprowadzenie niedziel wolnych od handlu postrzegam jako pozytywną zmianę

28 marca 2024

Rozmowa z Wojciechem Śliwą, Właścicielem sklepów Paleo oraz Laureatem Hermesa 2016 “Poradnika Handlowca”.

Klaudia Walkowiak: Czy przepisy, które wprowadzono w ostatnich latach dla polskich przedsiębiorców (szczególnie dla branży FMCG) bardziej pomogły czy zaszkodziły w prowadzeniu działalności gospodarczej?

Wojciech Śliwa: Moim zdaniem, w ciągu ostatnich 8 lat najbardziej rewolucyjne dla biznesu handlowego były „Polski Ład” i związane z tym zmiany podatkowe, wprowadzające dla wszystkich totalny bałagan podatkowy, zlikwidowanie zryczałtowanej składki zdrowotnej dla rozliczających się PIT-u oraz wdrożenie zależności procentowej wysokości składki od dochodu. Pomysł wprowadzenia podatku handlowego zależnego od obrotów sieci handlowych, miał na celu wyrównanie konkurencyjności dużych sieci handlowych w stosunku do drobnego tradycyjnego handlu. Oczywiście podatek jest progresywny i na pewno jest dokuczliwy dla dużych sieci, lecz poza wpływami do budżetu, założonego celu niestety nie osiągnął. Proszę spojrzeć na dane odnośnie tysięcy corocznie zamykanych sklepów. Wystarczy oszacować ile placówek handlowych zostało zamkniętych w ciągu tych ostatnich 8 lat.

Z badań UCE Research oraz sondażu przeprowadzonego przez redakcję „Poradnika Handlowca” wynika, że coraz więcej Polaków (m.in. handlowców) chce utrzymania zakazu handlu w niedzielę. Część placówek sieci „Paleo” zlokalizowana jest w centrach handlowych, które w tym dniu pozostają zamknięte. Jak zakaz ten wpłynął na Pana działalność? Obecnie resort nie prowadzi prac dotyczących handlu w niedzielę, ale jaki jest Pana stosunek do propozycji nowego rządu dot. przywrócenia pracujących niedziel?

Akurat wprowadzenie niedziel wolnych od handlu postrzegam jako pozytywną zmianę, ponieważ odmieniły diametralnie sposób spędzania wolnego czasu przez społeczeństwo. Wymusiła na wielu z nich, sam to zauważam wśród znajomych, kreatywność w tym zakresie, ponieważ minął czas biernego spacerowania po galeriach w niedzielne popołudnia. Oczywiście, naszym pracownikom pozwoliła na spędzanie niedziel z rodzinami. Ograniczenie handlu w niedzielę, a wdrażano go stopniowo, doprowadziło do ostatecznie bodajże 6 handlowych niedziel, co moim zdaniem jest wystarczające. Moje sklepy są zamknięte w niedziele, kiedy handel ma być nieczynny i nigdy nie szukaliśmy żadnych obejść prawnych, żeby handlować w ten dzień. Uważam, że zdecydowanie lepiej by było, gdyby cały handel był zamknięty i wszyscy byli równi wobec prawa. Moje spojrzenie może jest nieco skrzywione, ponieważ działam w małych miejscowościach, które rządzą się trochę innymi prawami i przyzwyczajeniami konsumentów. Moje centra handlowe mają około 2500 m2 i na te miejscowości są centralnymi placówkami handlowymi w najbliższej okolicy. Tylko lokale gastronomiczne są otwarte we wszystkie niedziele. W mojej ocenie zakaz handlu nie wpłynął znacząco na obroty, ponieważ klienci nauczyli się inaczej organizować swoje zakupy i tutaj nie zaliczyliśmy znaczących strat. Tak, zdecydowanie jestem za pozostawieniem obecnego kalendarza handlu.

Co Pan sądzi o ograniczeniu sprzedaży napojów energetycznych w placówkach handlowych? Czy nie uważa Pan, że przepis ten zwalnia rodziców z odpowiedzialności za swoje pociechy?

Ograniczenie wiekowe w przypadku sprzedaży energetyków jest dobrym rozwiązaniem. Wobec wielu wątpliwości odnośnie zawartości dziwnych substancji w ich składzie, uważam, iż należy ograniczać dostęp dla dzieci i młodzieży. Od paru lat trwała dyskusja nad ograniczeniem wiekowym sprzedaży energetyków i wreszcie się udało. Oczywiście na pewno zmalała teraz ich sprzedaż, ale pieniądze to nie wszystko. Jeżeli chcemy mieć zdrowe społeczeństwo, to jestem za ograniczeniem wiekowym.

Często się mówi o silnej konkurencji zagranicznych dyskontów. Czy na równi obawia się Pan polskich konkurentów (np. Dino)? Jakie strategie wykorzystują delikatesy „Paleo”, aby wyróżnić się na rynku?

Jesteśmy uczestnikiem Polskiej Grupy Zakupowej „Kupiec” i realizuję strategię, jaką preferuje oraz organizuje Grupa. Oczywiście mamy swoją własną strategię, w ramach której wcielamy w życie politykę promocyjną, wzbogacającą ofertę PGZ „Kupiec”. Wśród asortymentu znajdują się wielosztuki, gazetki, plakaty oraz informacja własnego radia, a także własnej telewizji, aplikacja i sklep internetowy. Jest to skuteczny sposób promocji, ale też walki konkurencyjnej z Biedronką, jak i Lidlem oraz coraz częściej pojawiającymi się sklepami Dino. Mamy własną dystrybucję warzyw i owoców, teraz doszły kwiaty, a także nowalijki wiosenne zielone, które oprócz tego, że się sprzedają, to także ładnie wyglądają i pachną. Wprowadzamy fajny klimat, co trochę odróżnia nas od innych. Sklepy są zieleńsze, cieplejsze. Wymaga to oczywiście pracy i nakładów. Ze względu na format, klient spędza u nas więcej czasu na zakupach, dlatego oprócz odpowiedniej oferty, musi znaleźć miłą i przyjazną obsługę, a także to „coś”, czego nieraz nie da się zdefiniować: zapach, uśmiech i chęć powrotu właśnie do tego miejsca… przyjaznego i na swój sposób wyjątkowego.

Ile sklepów obecnie należy do Pana sieci i o jakiej powierzchni? Czy w najbliższym czasie planuje Pan przejmować istniejące już lub otwierać nowe placówki handlowe?

Obecnie mamy 7 sklepów, natomiast niedawno zakupiliśmy nowy lokal handlowy, w którym zostanie uruchomiony 8. sklep. Odbędzie się to jeszcze w tym roku, oczywiście po przebudowie do standardu, w jakim chcemy, aby działały nasze placówki handlowe. Mamy 3 sklepy o powierzchni ponad 1000 m2, 2 mniejsze po około 300 m2, a pozostałe mają powierzchnię 600-800 m2. Największe placówki działają w ramach małych centrów handlowych, które są naszą własnością. Muszę się przyznać, że najlepiej nam wychodzi handel na dużych powierzchniach i w tę stronę zamierzamy się rozwijać.

Jaka jest przyszłość handlu rodzimego w naszym kraju? Proszę o kilka wskazówek dla osób, które mimo przeciwności decydują się otwierać nowe sklepy.

Jeżeli otwierałbym nowy biznes handlowy od zera, to oczywiście z PGZ „Kupiec”. Tu znaczenie miałaby dla mnie współpraca z grupą profesjonalnych fachowców, wiele bezpłatnych instrumentów wspomagających sprzedaż i oczywiście kontrakty oraz umowy, na których możemy od pierwszego dnia działać. Handel tradycyjny ma się dobrze, ale chyba zainwestowałbym w większe powierzchnie handlowe z odpowiednią liczbą miejsc parkingowych. Nowy sklep musi być odpowiedni dla oczekiwań klientów, chociażby posiadać toalety ogólnodostępne dla kupujących. Niestety społeczeństwo nam się starzeje, dlatego niedługo będzie to standard w każdym sklepie. Nie bójcie się inwestować w większe powierzchnie handlowe, w odpowiednim standardzie, jeżeli będziecie mieli odpowiedniego partnera, z którym chcielibyście rozwijać biznes… Ryzyko biznesowe nie jest duże, ale zawsze istnieje. Z doświadczenia nie inwestowałbym w upadłe sklepy, bo zepsutą markę jest bardzo ciężko odbudować, trwa to nieraz latami. Handel rozwija się nieustannie, otwierają się z reguły duże powierzchnie handlowe, a zamykają głównie małe. W ostatnim czasie urosło nam Dino, sieć otwiera kolejne placówki w lokalizacjach, w których ja nierzadko nie podjąłbym się inwestować, a jednak mają klientów, swoją ofertę towarową, produktów świeżych, parkingową itd.