Szanujmy dorobek franczyz

Aktualności

Szanujmy dorobek franczyz

26 stycznia 2022

Najbardziej spektakularnym efektem funkcjonowania franczyzy w Polsce jest utrzymanie się w rynku mniejszych obiektów handlowych i ich rozwój, wbrew kasandrycznym projekcjom, że zanikną one wraz z dalszym rozwojem handlu wielkopowierzchniowego.

Mniejsze powierzchnie (poniżej 400 m2) stanowią zdecydowaną większość sieci franczyzowych i podobnych (np. partnerskich). Obiekty te, wbrew pesymistycznym opiniom zdołały stanąć do konkurencji z najefektywniejszymi sieciami jednolitymi własnościowo i rozwijać się. Utrzymały i rozwinęły typ zakupów, który jest możliwy i efektywny właśnie w nich.

Mało tego, wykreowała się struktura formatów i modeli biznesowych – nowoczesny sklep convenience, tradycyjny sklep „za rogiem”, proximity market (sklep osiedlowy), specjalistyczne sklepy z kwalifikowanym jakościowo i kulturowo towarem (regionalnym, tradycyjnym, i in.), nastąpiła restytucja sklepu kolonialnego – trudno powiedzieć jakie jeszcze formy i formaty handlowania tu powstaną. W pojedynkę działając sklepy te szybko spełniłyby pesymistyczne prognozy, ale w formule integracji sieciowej, żyją i rozwijają się. Oczywiście ceną jest ograniczona niezależność i podleganie dyscyplinie integratora, dodatkowe koszty, ale skoro bardzo konkurencyjny rynek ewoluuje, a małe powierzchnie wraz z nim, to chyba jest to aktualnie najefektywniejsza postać funkcjonowania małego sklepu. Spełniają nadal zapotrzebowanie na szybkie zakupy codzienne, na lokalne specjały spoza wielkiego przemysłu żywnościowego i nie tylko, stają się – dzięki swym integratorom tym czynnikiem, który rewolucje technologiczną (w tym e-commerce) wprowadza pod strzechy, czyli w rynki lokalne.

U podstaw tego sukcesu, niełatwego przecież, obarczonego także uwikłaniem w najróżniejsze koncepcje polityczne odnoszące się do handlu, tkwi wielki wysiłek integratorów, czyli najczęściej firm hurtowych, poszerzających kontrolowany przez siebie fragment rynku detalicznego. To kluczowa rola, choć relacje są asymetryczne i nierzadko trudne. Myśl więc, że należy je ustabilizować np. zakazując pewnych praktyk, jest słuszna – właśnie ze względu na przewagę integratora wobec integrowanych firm wchodzących do systemu franczyzowego ze swym majątkiem. Ale praktyki patologiczne wokół i w trakcie realizacji umów przytrafiają się obu stronom. Nie może być więc tak, że w relacji tej powstaje przywilej strony słabszej, podcinający nogi komuś, kto nie dość, że wykłada kapitał, to jeszcze wspiera, udostępnia marki korzyści skali (np. marki własne, pozycja negocjacyjna w uzyskiwaniu dobrej ceny od dostawców), gwarantuje jednolity design uwypuklający siłę rynkową marki handlowej. Bez integracyjnego wysiłku, także finansowego franczyzodawcy, sieci te nie powstałyby. On też musi mieć prawne gwarancje opłacalności i bezpieczeństwa swej decyzji budowy sieci. Korzyści muszą być więc obopólne, bo inaczej sieci franczyzowe zaczną „więdnąć” i upadać. Uczestnictwo w nich nie jest socjalnym ratowaniem zagrożonych, czy szukających nowych szans małych firm handlowych, ale relacją biznesową. Kontraktem biznesowym, który wymaga dyscypliny i hierarchii zarządczej, więc walka o przyzwoitość w zawieraniu kontraktów jest jak najbardziej zasadna, ale musi obejmować obie strony. Nie może być tak, że równoważenie pozycji obu stron uprzywilejowuje jedną z nich i pozwala np. na korzystniejsze warunki zrywania umowy franczyzowej. Podobnie jak nie jest dopuszczalna praktyka poszerzania zakresu obowiązków lub płatności niemal z dnia na dzień. A takie wątki pobrzmiewają w kolejnych projektach ustawy franczyzowej.

Szanujmy więc integratorów-franczyzodawców. To oni przecież uruchamiają zdecydowanie tańszy, co nie znaczy łatwiejszy, proces koncentracyjny dla małych sklepów. Wprowadzają je w świat ekonomiki skali i pozwalają łączyć zalety tradycyjnego handlu i lokalności – miejskiej lub wiejskiej – z przewagami firm sieciowych. W układzie tym uczestnicy systemu biorą udział w procesie koncentracji poprzez zintegrowanie odrębnych własnościowo i formalnie sklepów. To daje elastyczność  i ochronę w procesach, które poza systemem integrującym niosłyby ryzyko, najczęściej wcześniej, czy później nie do przezwyciężenia.

I na koniec: nie zapominajmy, że franczyza podtrzymuje handlowy proces w rynkach lokalnych. To bardzo ważne w dobie ogólnokrajowych i międzynarodowych procesów koncentracyjnych – przejęć i fuzji. Korzysta z produktów tego rynku, lokalnej kultury konsumpcyjnej, pozwala tworzyć konstrukty w układzie konsolidacji pionowej. Konsolidacja pionowa, pomimo szeregu wątpliwości, które uzasadniają najczęściej przypadki konsolidowania się parterów o niewspółmiernych potencjałach – firm małych z dużymi – nie musi być ryzykowna. Podczas gdy mały producent wiąże się z wielkim dostawcą, co często prowadzi do uzależnienia i eksploatacji partnera, to porównywalni partnerzy mogą wypracować właściwy, korzystny sposób współfunkcjonowania. W rynku lokalnym, sklepy mniejsze, nieistotne, czy zintegrowane we franczyzie, czy nawet samodzielne, łącząc się umową handlową lub w układzie współwłasności wzajemnie gwarantują sobie pozycję w rynku. Nie są przecież rzadkością lokalne układy rzemieślników i handlowców, czy dystrybutorów. Z drugiej strony poprzez integratora sklep w środowisku lokalnym jest istotną częścią rynku krajowego lub regionalnego, a poprzez elastyczne zarządzanie relacjami w otoczeniu lokalnym stanowi istotny element tożsamości ekonomicznej swego miasta, ulicy, regionu. Doceńmy to i nie psujmy „nad-regulacyjnymi” projektami legislacyjnymi, co niestety zdarza się przy forsowaniu rozwiązań korzystnych dla określonych środowisk, regionów, czy nawet produktów.

autor: Andrzej Maria Faliński