Przyszłe oblicze polskiego rynku FMCG

Aktualności

Przyszłe oblicze polskiego rynku FMCG

14 lutego 2018

  • #analiza rynku
  • #rynek FMCG

Analitycy Haitong Bank uważają, że o obliczu polskiego rynku FMCG obecnie decydują dwa główne czynniki. Po pierwsze, wskazują na strukturalny trend, w ramach którego małe i średnie sklepy zwiększają swój udział w rynku. Po drugie, korzystne warunki makroekonomiczne, rosnące pensje, niskie bezrobocie, program 500+ oraz inflacja znacząco wspierają sprzedaż porównywalną firm. Dodatkowo analitycy wymieniają inne istotne czynniki mające wpływ na rynek FMCG, takie jak zakaz handlu w niedzielę i podatek handlowy.

Według raportu Kantar Millward Brown, przeciętny polski pracownik spędza w pracy 45 godzin tygodniowo, co czyni Polaków jednym z najbardziej zapracowanych narodów w UE. W połączeniu z niskim bezrobociem, spowodowało to zmiany w zwyczajach zakupowych konsumentów. Ludzie kupują częściej, ale mniej. Dlatego też preferują sklepy umieszczone w wygodnych lokalizacjach, z dłuższymi godzinami otwarcia, szerszym asortymentem i wyższą jakością produktów.

Analitycy zakładają, że rosnąca popularność małych i średnich sklepów powinna się utrzymywać, bo zyskują one popularność kosztem hipermarketów. Pomimo szybkiego tempa wzrostu powierzchni sprzedażowej, polski rynek nie osiągnął jeszcze stanu nasycenia. Krzysztof Kawa, analityk Haitong Bank, zwraca uwagę, że porównując obecne zagęszczenie sklepów z innymi krajami, w Polsce wciąż jest miejsce na dalszą ekspansję.

– Początkowo niedzielny zakaz handlu powinien nieznacznie wpłynąć na liczebność siły roboczej. Może to ograniczyć obciążenie statystycznego pracownika, ale nie powinno skutkować zwolnieniami, tym bardziej że obostrzenia będą wprowadzane stopniowo – powiedział Konrad Księżoposki. Analityk przewiduje zatem, że w krótkim terminie, zakaz handlu w niedzielę nie wpłynie na ogólny poziom zatrudnienia.

Oprócz zakazu handlu w niedzielę, polskich handlowców może dotknąć wprowadzenie podatku handlowego. Badanie Komisji Europejskiej wykazało jednak, że progresywna natura stawek podatkowych faworyzowałaby niektóre firmy kosztem innych, w zależności od ich obrotów i wielkości. W związku z tym data wprowadzenia podatku została po raz kolejny przesunięta. Pytanie brzmi więc, jaki kształt może on przybrać? Analitycy oczekują, że nowe propozycje wygenerują rocznie podobne wpływy podatkowe do zakładanych w pierwotnej formie ustawy (1,2-1,5 mld złotych). Spodziewają się oni, że podatek handlowy zacznie obowiązywać od 2019 r. ze stawką jednego procenta od przychodów. 

Foto: shutterstock.com