P. Martinho dla “PH”: Sklep to ludzie – jak znaleźć, zatrzymać i zmotywować najlepszych?

Aktualności

P. Martinho dla “PH”: Sklep to ludzie – jak znaleźć, zatrzymać i zmotywować najlepszych?

15 września 2025

Jeszcze kilka lat temu wystarczyło mieć sklep w dobrym punkcie i interes sam się kręcił. Dzisiejsze realia wyglądają inaczej. Dyskonty się rozwijają, sieci convenience inwestują w aplikacje lojalnościowe, nawet hipermarkety uczą się personalizacji i próbują być „bliżej klienta”. W tym świecie lokalny sklep nie wygra ani ceną, ani szerokością oferty – ma jednak coś, czego nie da się skopiować: swój zespół.

To właśnie ludzie — właściciel i pracownicy — tworzą atmosferę, budują relacje z klientami, czasem po prostu wysłuchają. Mały sklep to nie tylko miejsce zakupów, lecz także punkt kontaktu lokalnej społeczności. W czasach cyfrowych i bezosobowych interakcji stanowi prawdziwą wartość.

Ale żeby to działało, ludzie w sklepie muszą być nie tylko obecni — muszą być zaangażowani, przeszkoleni i zmotywowani. Tymczasem rzeczywistość bywa inna: pracownik za ladą z nosem w telefonie, brak wiedzy o produktach, brak zaangażowania. A bez dobrej obsługi lokalny sklep traci to, co jest jego siłą.

Przewaga, której nie da się podrobić

Duży sklep może mieć wszystko — oprócz prawdziwej relacji. Ma procedury, systemy, aplikacje, ale brakuje w nim tego, co wyróżnia niezależny sklep: człowieka z imieniem i nazwiskiem, który zna klienta, jego rodzinę i zwyczaje. Kiedy klient słyszy: „Pani Aniu, mamy już ten ser, co pani lubi” – to nie grzeczność, to siła.

Taka obsługa sprzedaje więcej. Konsument ufa, bo zna sprzedawcę i jego rekomendacje. To sprzedaż przez relację, a nie przez promocję. Duże sieci próbują to imitować systemami CRM i sztuczną inteligencją, lecz to jedynie namiastka. Autentyczny sprzedawca nadal wygrywa.

Problem w tym, że coraz trudniej o dobrych pracowników, a utrzymanie najlepszych to wielka sztuka zarządzania.

Rynek pracownika zmienił zasady gry

Jeszcze dwie dekady temu bezrobocie przekraczało 20 % – dziś spadło do poniżej 5 %. Od 2020 roku płaca minimalna wzrosła natomiast aż o 80 %. Zatrudnienie każdego pracownika stało się zatem dużo droższe.

Właściciele mierzą się z wyższymi kosztami i oczekiwaniami — a jednocześnie brakiem chętnych. Praca w sklepie to obecnie zawód tymczasowy: dla studentów, imigrantów, osób bez kwalifikacji. Nie daje rozwoju ani stabilności.

Rotacja sięga 100 % – często nowy pracownik odchodzi, zanim się wdroży. W takiej sytuacji wielu właścicieli sklepów zaczyna iść na kompromisy. Nie wprowadzają systemów lojalnościowych, bo „załoga ma za dużo”. Przymykają oko na puste półki, niechlujną obsługę, brak podstawowej wiedzy o produktach — byle tylko nie zrazić pracownika, który jeszcze został. To jednak droga donikąd – zła obsługa + wyższe ceny + mniejszy wybór = zero szans w walce z konkurencją.

Produktywność to być albo nie być lokalnego sklepu

Niskie ceny w dyskontach to efekt wysokiej produktywności. By osiągnąć 100 tys. zł obrotu, lokalny sklep potrzebuje 3-5 osób, a dyskont? Tylko jednej! Dzięki temu mogą płacić lepiej, zatrudniać lepszych ludzi, szkolić i utrzymywać ich dłużej. Efekt? Lokalny sklep szkoli, traci, szkoli, traci — i tak w kółko.

Podniesienie produktywności to dziś konieczność. Tylko wtedy można lepiej płacić, przyciągać lepszych, zmniejszyć rotację i zbudować lojalny zespół.

Co może zrobić właściciel sklepu? Odwrócić trend i zyskać przewagę

W sytuacji, gdy trudno o ludzi do pracy, koszty rosną, a konkurencja nie śpi, potrzebna jest zmiana podejścia do zarządzania zespołem. Właściciel nie może być bierny – musi przejąć inicjatywę i zbudować nową jakość: mniej pracowników, ale lepiej dobranych, bardziej zmotywowanych, lepiej wyszkolonych. Oto konkretne kierunki działań:

  1. Automatyzuj, upraszczaj, redukuj biurokrację.

Ogranicz liczbę dostawców: czy naprawdę opłaca się zamawiać kawę z dwóch źródeł, by zaoszczędzić 50 groszy, jeśli z tego powodu pracownicy muszą rozmawiać z dwoma przedstawicielami handlowymi, robić dwa zamówienia, przyjąć dwie dostawy, wyjaśniać rozbieżności dwa razy i zapłacić dwie faktury? Im mniej czasu na logistykę, tym więcej na klienta. Ogranicz liczbę produktów: jeżeli jest ich zbyt wiele, miejsca na półce dla każdego starcza tylko na 2–3 sztuki. Załoga musi wówczas ciągle je uzupełniać — to praca, która nie wnosi wartości do relacji z konsumentem i obniża produktywność. Zainwestuj w samoobsługowe kasy, elektroniczne etykiety cenowe, systemy automatycznego zamawiania – to wszystko uwalnia czas pracowników i pozwala skierować ich do obsługi klienta oraz zmniejszyć liczbę etatów.

  1. Zatrudniaj elastycznie i szerzej.

Wykorzystaj potencjał studentów (popołudnia i weekendy), emerytów (rano), mam z małymi dziećmi (częściowe etaty blisko domu). Jeśli dalej będziesz wymagał, by wszyscy pracownicy pracowali 40 godzin tygodniowo, to nie wykorzystasz w pełni możliwości rynku pracy. Elastyczność dobrze współgra z faktem, że praca w sklepie nie rozkłada się równomiernie na wszystkie dni tygodnia i godziny. Często nie bierzemy pod uwagę emerytów – a to niejednokrotnie najlepsze osoby do budowania relacji z konsumentami. Otwórz się na pracowników z Ukrainy i innych krajów – to nieuniknione. Najlepsze źródła rekrutacji? Polecenia od obecnych pracowników i… klientów.

  1. Zadbaj o wdrożenie i szkolenie.

Ludzie chcą się rozwijać. Zapewnij szkolenia z obsługi klienta, znajomości kategorii i filozofii sklepu. Wprowadzenie w wartości i zasady to nie zadanie sieci, lecz właściciela. Pokaż, na czym ci zależy, czego oczekujesz, jaką autonomię mają pracownicy i… pozwól im popełniać błędy. Jeśli ludzie czują, że się nie rozwijają, będą szukać awansu i rozwoju poza twoim sklepem. Zapewnij im to u siebie.

  1. Ustal standardy i konsekwentnie je egzekwuj.

Mierz satysfakcję klientów i pracowników. Regularnie pytaj o opinie, szukaj obszarów do poprawy. Ustal jasne zasady, udzielaj informacji zwrotnej. Nie bój się oceniać, jeśli robisz to uczciwie i z intencją rozwoju. Rozmawiaj z zespołem, dawaj przykład. Jeżeli załoga rozumie, o co walczy, jakie są cele – i jakie są wyniki – wtedy związuje się emocjonalnie z pracą, a informacja zwrotna staje się motywacją, a nie karą.

  1. Buduj motywację – także pozapłacową.

Pieniądze są ważne, ale nie jedyne. Cele, uznanie, poczucie wpływu, odpowiedzialność, możliwość awansu — to również motywatory. Prosty cel, np. liczba produktów na paragonie, może być mierzalny i osiągalny. Każdy może coś zrobić, by go osiągnąć – polecać, sugerować. Chwal publicznie, nagradzaj niespodziankami, dawaj wolne dni — pokaż, że zauważasz starania. Może czas na otwarte pokazanie zysku i uzależnienie premii od jego wysokości? Oczywiście po rozmowie z zespołem o tym, co trzeba zrobić, by ten zysk był długofalowy.

  1. Zbliż się do lokalnej społeczności.

Praca w sklepie może być postrzegana jako służba dla sąsiadów, wkład w dobro wspólne. Pracownik sklepu powinien czuć dumę ze swojej pracy, a nie wstydzić się jej. Angażuj się w życie szkoły, straży pożarnej, lokalnych klubów. Taka misja nadaje sens pracy — i wiąże ludzi z miejscem. Pozwala członkowi zespołu z dumą mówić o swoim miejscu pracy i działać jako ambasador – zachęcając innych do podjęcia pracy w sklepie.

Co powinny zrobić centrale sieci franczyzowych?

Nie tylko właściciel sklepu musi podjąć działania. Centrale franczyzowe również mają do odegrania kluczową rolę w walce o ludzi. To właśnie one tworzą ramy i narzędzia, które umożliwiają lokalnym sklepom lepsze zarządzanie personelem. Oto konkretne działania, jakie mogą — i powinny — podjąć:

  1. Budować markę pracodawcy (employer branding)

Zarówno dla klientów, jak i dla przyszłych pracowników – sklepy danej sieci muszą być postrzegane jako dobre miejsce pracy – bezpieczne, nowoczesne, dające możliwości. Komunikacja z pracownikami i kandydatami powinna być systemowa, profesjonalna i pozytywna.

  1. Monitorować opinie w internecie i reagować na nie 

Opinie pracowników w social mediach oraz na portalach, takich jak GoWork.pl czy Aplikuj.pl mają znaczenie. Jeśli franczyzobiorca źle traktuje pracowników, cała sieć traci na reputacji. Centrala musi reagować: uczyć, kontrolować, pomagać w naprawie sytuacji — albo… zakończyć współpracę z tymi, którzy działają na szkodę wszystkich.

  1. Promować dobre praktyki w zatrudnieniu

Udostępniać gotowe rozwiązania, opisywać udane wdrożenia, wskazywać, co działa. Tworzyć wzorcowe polityki zatrudnienia i motywacji, dawać inspirację. Nie wszyscy właściciele mają doświadczenie w zarządzaniu zespołem — trzeba im pomóc.

  1. Organizować szkolenia i działania rozwojowe

Dla właścicieli, kierowników, sprzedawców. Online, stacjonarnie, w formie gier i konkursów. Najlepsi pracownicy powinni być nagradzani, doceniani, prezentowani jako wzór. Należy im pokazać, że są częścią większej całości, a nie anonimową osobą w małym sklepie.

  1. Uprościć pracę w sklepie

Centrale powinny dostarczać systemy i sprzęt, które automatyzują zamówienia, ułatwiają rozliczenia, zmniejszają papierologię. Wszystko, co nie dotyczy kontaktu z klientem, powinno być maksymalnie uproszczone lub zautomatyzowane.

  1. Wspierać w reorganizacji logistyki i zaopatrzenia

Dostawy z magazynów centralnych, konsolidacja dostaw, kompletacja zamówień, wspólne negocjacje z dostawcami — wszystko po to, by w sklepie było jak najmniej pracy na zapleczu, a jak najwięcej energii skierowanej na klienta.

  1. Udostępniać narzędzia i szablony

Na intranecie powinny znaleźć się gotowe rozwiązania: opisy stanowisk, grafiki pracy, formularze oceny pracownika, materiały rekrutacyjne. Właściciel nie może za każdym razem wymyślać wszystkiego od nowa.

  1. Regularnie badać satysfakcję klientów i pracowników

To powinien być system: ankiety, wyniki, omówienie. I co najważniejsze — działania naprawcze. Nic tak nie demotywuje, jak brak reakcji na problemy. Wnioski powinny trafiać do właścicieli i centrali, a także być podstawą programów naprawczych i wsparcia.

  1. Tworzyć ścieżki awansu i portal z ofertami pracy w ramach sieci

Jeśli dobry kasjer w sklepie X nie ma szansy na rozwój, to odejdzie — do konkurencji. Jeżeli jednak centrala oferuje mu możliwość awansu w innym sklepie tej samej sieci, zyskują wszyscy. Inwestycja w szkolenie nie idzie na marne, a pracownik zostaje „w rodzinie”. Tak jak w piłce nożnej — klub, który wyszkolił zawodnika, dostaje część z transferu. Podobnie może działać sieć.

Zakończenie: Ludzie to nie problem. Ludzie to rozwiązanie.

Właściciele lokalnych sklepów często mówią: „nie ma ludzi do pracy”. To prawda, nie ma ich, jeśli szukasz jak dawniej. Ale jeśli zmienisz podejście, uprościsz pracę, zautomatyzujesz, pokażesz sens działania, zaangażujesz się w rozwój, stworzysz atmosferę zespołu i misji — ludzie się znajdą. I zostaną.

Bo dobry pracownik to nie koszt – to największy atut lokalnego handlu. Nie można go skopiować, zastąpić aplikacją, sprowadzić do excela. To twarz Twojego sklepu, Twojej marki i Twojej lokalnej społeczności.

Drodzy właściciele i sieci — zadbajcie o ludzi, a ludzie zadbają o Wasz sklep.
To jedyny sposób, by wygrać z ceną, metrażem i technologią.

źródło: Poradnik Handlowca
Autor.: Pedro Martinho, Doradca i Wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego, były Członek Zarządu Eurocash