GfK Polonia: Polacy pokochali „sklepy po sąsiedzku”

Aktualności

GfK Polonia: Polacy pokochali „sklepy po sąsiedzku”

18 grudnia 2019

  • #GfK
  • #GfK Polonia

Małoformatowe sklepy podbijają serca polskich konsumentów. Dzięki coraz bogatszej ofercie i ogromnej dostępności, coraz skuteczniej rywalizują z punktami specjalistycznymi i wygrywają wyścig o klienta udającego się po szybkie lub awaryjne zakupy. Takie dane płyną z najnowszych analiz przygotowanych przez Panel Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Zgodnie z definicją przyjętą przez GfK Polonia, sklepy po sąsiedzku to najczęściej małoformatowe punkty z ofertą FMCG, znajdujące się w promieniu nie większym niż 600 metrów od naszego domu.

 – W tym relatywnie niewielkim zasięgu przeciętny polski konsument znajdzie średnio 12 sklepów, z których aż 7,1 stanowią małe niesieciowe sklepiki „U Zosi”, „Pod lasem” , a 3,5 niewielkie sieciówki, takie jak Żabka czy Carrefour Express. To obiekty, których najważniejszą cechą jest bliskość. Dla konsumenta dystans jaki musi pokonać, aby rano kupić przysłowiowe świeże bułki lub czekoladę, bo właśnie się skończyła, jest kluczowy. Im bliżej i szybciej, tym lepiej – tłumaczy Artur Czajka, Strategic Insights Manager w Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

W sklepach po sąsiedzku jako konsumenci najczęściej realizujemy misje zakupowe, związane z zaspokajaniem szybkich potrzeb. Dlatego najczęściej kupujemy w nich produkty codziennego użytku lub robimy zakupy awaryjne, gdy np. zapomnimy czegoś istotnego podczas wizyty w hipermarkecie.

– Obie misje są niezwykle ważne, ponieważ w ciągu miesiąca realizuje je kolejno 99% i 76% wszystkich polskich konsumentów. Statystycznie więc niemal każdy shopper ma co najmniej kilka powodów, by choć raz w miesiącu odwiedzić sklep po sąsiedzku i zrobić w nim zakupy. To dobry prognostyk dla właścicieli małoformatowych sklepów – mówi Artur Czajka.

Według GfK Polonia na pojedyncze transakcje w czasie codziennych lub awaryjnych zakupów wydajemy stosunkowo niewiele, ale ich częstotliwość jest na tyle duża, by wartość całego rynku niezmiennie utrzymywała się na bardzo wysokim poziomie. Jednym z powodów, dla których małoformatowe sklepy cieszą się tak dużym powodzeniem jest coraz szersza oferta, dopasowana do codziennych potrzeb konsumentów oraz produkty na możliwie wszystkie awaryjne sytuacje w domu.

Rosnąca popularność sklepów po sąsiedzku z kompleksową ofertą przekłada się na systematyczny spadek liczby sklepów specjalistycznych. Dla przykładu w 2018 r. liczba sklepów mięsnych spadła aż o 3,9% w porównaniu do roku poprzedzającego. W tym samym okresie o 6,4% zmalała liczba sklepów z owocami i warzywami, o 3,2% zmniejszyła się liczba sklepów alkoholowych, a sklepów rybnych ubyło o 6,2%. Jedynym badanym typem sklepów specjalistycznych, który konsekwentnie opiera się konkurencji ze strony wszechstronnych detalistów są piekarnie i cukiernie, które nad Wisłą przeżywają obecnie drugą młodość.

– Wiąże się to oczywiście z ogromnym rozwojem ich oferty i ciągłym dostosowywaniem jej do szybko zmieniających się potrzeb klientów. W sytuacji, gdy w sklepach po sąsiedzku można kupić dziś niemal wszystko, łącznie z wieloma rodzajami świeżego pieczywa, piekarnie i cukiernie muszą zaproponować konsumentom wartość dodaną, tak jak np. możliwość napicia się kawy czy zjedzenia ciepłego posiłku w komfortowym warunkach, przy eleganckim stoliku – podsumowuje Artur Czajka.