Zbiór droższy niż sprzedaż. Rolnik z Gałkowic oddał 60 ton papryki za darmo

Zbiór droższy niż sprzedaż. Rolnik z Gałkowic oddał 60 ton papryki za darmo

07 października 2025

Maciej Siekiera z Gałkowic pod Sandomierzem oddał za darmo 60 ton papryki, ponieważ koszty jej zbioru przewyższały możliwe zyski ze sprzedaży. „Przyjeżdżali ludzie z całej Polski, a nawet z Czech i Słowacji – z Pomorza, Zakopanego, Wrocławia. Niektórzy poruszali się o kulach, inni przyjeżdżali z dziećmi” – relacjonował rolnik.

Sytuacja ta odzwierciedla rosnące problemy, z jakimi borykają się polscy rolnicy i sadownicy. Niedawno szerokim echem odbił się przypadek Damiana Piecha z Dolnego Śląska, któremu przetwórnia odmówiła przyjęcia 11 ton śliwek. Po jego apelu w internecie wiele osób zgłosiło się, by odebrać owoce.

Kłopoty ze sprzedażą plonów dotyczą również innych rolników. Jak informuje portal o2.pl, małżeństwo Saganów z Niewirkowa na Lubelszczyźnie nie znalazło nabywców na pomidory z kilkunastu hektarów upraw. Zdecydowali się więc umożliwić samozbiór, prosząc, by chętni przekazywali dobrowolne datki na rzecz Kościoła. Z podobnym problemem zmierzył się Maciej Siekiera z Gałkowic koło Sandomierza, właściciel czterech hektarów papryki. Również on zorganizował samozbiór, ponieważ koszty ręcznego zbioru przewyższały możliwe dochody ze sprzedaży.

Rolnik tłumaczył, że aby opłacić pracownika za dzień pracy w polu, musiałby sprzedać przynajmniej czterdzieści kilogramów papryki. Tymczasem w tym sezonie skupy płaciły zaledwie 30–40 groszy za kilogram, podczas gdy w sklepach detalicznych cena dochodziła nawet do 10–12 złotych.

Siekiera zaznaczał, że nie oczekiwał żadnego wynagrodzenia za paprykę – zależało mu jedynie na tym, by zbiory się nie zmarnowały. Podkreślał, że sytuacja rolników staje się coraz bardziej dramatyczna. Jak wyjaśniał, obecnie nie chodzi już o zysk czy rozwój gospodarstw, ale o samo przetrwanie. Rolnik wyraził też nadzieję, że mieszkańcy miast zaczną lepiej rozumieć trudności, z jakimi boryka się polska wieś.

źródło: o2
oprac.: K. Walkowiak
fot.: Bigstock/