Jesteś tutaj

Piotr Woś, Prezes Zarządu Piotr i Paweł S.A.

Jacek Ratajczak: Sieć „Piotr i Paweł” podała wyniki finansowe za ubiegły rok. Czy 1,93 mld zł obrotu w 2013 r. pozwala Panu z optymizmem patrzeć w przyszłość? Czy takie były założenia?

Piotr Woś: Celem był poziom 2 mld zł obrotów, więc jest pewien niewielki niedosyt, chociaż wiedzieliśmy już w I połowie 2013 r., że trudno będzie zrealizować nasze pierwotne założenia. Patrząc jednak globalnie na cały rynek, osiągnęliśmy mimo wszystko bardzo dobry wynik. Równie ważne jest to, że wysokie wzrosty w IV kwartale 2013 r. w granicach 7% pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość. Na ten rok zakładamy kilkanaście procent wzrostu.

Ubiegły rok udało się wam również zamknąć jubileuszową liczbą 100 działających sklepów sieci. Jaki wzrost zakładacie w 2014 r.? Czy będzie to wzrost oparty głównie na placówkach franczyzowych?

W sieci „Piotr i Paweł” wszystkie sklepy funkcjonują w oparciu o umowy franczyzowe, ale w części z nich Piotr i Paweł S.A. posiada większościowe udziały i te traktujemy jak placówki „własne”  Planujemy otwarcie minimum 20 nowych placówek sieci, większość w II połowie 2014 r. Połowa z nich będzie działała na zasadzie rebrandingu, czyli zaadoptowania obiektów prowadzonych wcześniej przez innych właścicieli do standardów sieci, druga połowa to będą placówki stworzone przez nas od zera. Większą wagę przykładamy jednak do obrotów nowo otwieranych obiektów niż do konkretnej liczby placówek. W przyszłości chcemy utrzymać proporcję 50% na 50% pomiędzy placówkami opartymi na klasycznej franczyzie a „własnymi”. Obecnie obiekty „własne” stanowią 40% sklepów w sieci „Piotr i Paweł”. Mogę zdradzić, że kolejne sklepy sieci otworzymy na przełomie I i II kwartału tego roku w Niepołomicach koło Krakowa i w Kędzierzynie-Koźlu. Z kolei z dużych miast planujemy placówki w Krakowie, bo do tej pory nie było tam sklepów „Piotr i Paweł”. Na naszym celowniku są również Katowice, Trójmiasto, Warszawa, Wrocław, Łódź.

Pierwsze umowy franczyzowe zostały zawarte po 2000 r. Część z waszych franczyzobiorców była pracownikami sieci, poznawała niejako od podstaw zasady jej funkcjonowania. Jak obecnie wygląda przyjmowanie nowych franczyzobiorców?

Nie chcemy zmieniać sprawdzonego modelu działania naszej franczyzy. Pierwsze sklepy to były sklepy, które były w innych sieciach, a ich właściciele nie byli z tego zadowoleni lub będąc niezależni, nie mieli pomysłu, co dalej zrobić ze swoim biznesem. Postanowili więc to zmienić, przyjęli nasze standardy i myślę, że są zadowoleni z tego wyboru. Część sklepów, tzw. franczyzowych „własnych” była z kolei prowadzona przez naszych wieloletnich pracowników. Obecnie wracamy do modelu, w którym więcej placówek będziemy niejako pozyskiwać z rynku i poprzez rebranding wprowadzać do sieci.

W jaki sposób sieć „Piotr i Paweł” stara się wyróżnić na tle innych konkurencyjnych sieci działających w formacie supermarketów?

Nie poddajemy się trendowi dyskontowania handlu, choć część graczy zmierza w tym kierunku. Dla nas najważniejsza jest wysoka jakość i rozbudowany asortyment. Szczególnie ważny jest asortyment produktów świeżych, który chcemy zwiększać. Mamy również gamę towarów z wyższej półki (często pochodzących z importu) oraz ofertę produktów regionalnych. Cały czas poszukujemy produktów, które będą nas odróżniać od konkurencji; produktów, których klient nie kupi w dyskoncie czy hipermarkecie. Stawiamy także na marki własne, przykładowo marka ekonomiczna „Lubię”, wprowadzona niedawno, realizuje już niecały 1% naszych obrotów, a to zaledwie około 100 produktów. Natomiast nasza podstawowa marka własna „Piotr i Paweł”, funkcjonująca od 4 lat, generuje ponad 5% obrotów, oferując ponad 600 produktów, a w planach na kolejne lata jest jej dalszy rozwój, niemal w każdej kategorii. Ten trend jest widoczny nie tylko w naszej sieci, choć w stosunku do ogólnej liczby oferowanych przez nas produktów (15 000 SKU) marki własne stanowią u nas niecałe 5% asortymentu.

Supermarkety sieci „Piotr i Paweł” pojawiają się nie tylko w dużych aglomeracjach miejskich. Drezdenko, Koźmin Wielkopolski, Pniewy, Strzelce Krajeńskie te miasta świadczą, że sieć podejmuje walkę o klienta w coraz mniejszych ośrodkach miejskich. Jakie czynniki decydują o lokalizacji waszego sklepu w konkretnej miejscowości?

Zawsze szczegółowo badamy potencjał lokalnego rynku, mamy duże doświadczenie w tym zakresie, opieramy się również na wynikach naszych sklepów z innych, porównywalnych wielkościowo miast. Z reguły w takich miejscowościach funkcjonują mniejsze sklepy, poniżej 1000 m2 powierzchni sklepu. Dalej będziemy się rozwijać w ten sposób, zwiększając stopniowo udziały w rynku. W naszych planach nigdy nie było pomysłów na przejęcie innych sieci. Nie chcemy rozwijać się skokowo, zatracając po drodze jakość.

Z rozwojem sklepów wiąże się logistyka. Sieć obsługują podległe wam centra dystrybucyjne. Czy zakładając wzrost liczby placówek po kilkanaście rocznie myślicie o poszerzeniu bazy magazynowej?

Dysponujemy obecnie trzema obiektami: w Błoniach, Gądkach i Koninku. Cała powierzchnia magazynowa wynosi ok. 40 tys. m2. Zwiększona  niedawno, pozwala nam wprowadzić nowe kategorie asortymentowe: wędliny, mięso i drób. Zaś dzięki współpracy w ramach Grupy Handlowej PL Plus będziemy mogli wykorzystywać również magazyny naszych partnerów. Ma to szczególne znaczenie w dystrybucji towarów niskokosztowych, np. wody mineralne, w przypadku których transport na większe odległości wpływa na rentowność.

Czy zatem wspólne przedsięwzięcie z firmami Bać-Pol i Topaz, czyli Grupa Handlowa PL Plus to kolejna próba konsolidacji polskiego handlu, mająca na celu wykorzystanie efektu skali?

W ramach współpracy kapitałowej skupiamy się na trzech segmentach. Pierwszy to wspólna marka ekonomiczna „Lubię”, drugi to kooperacja w zakresie logistyki polegająca na wzajemnym wykorzystaniu potencjału wszystkich partnerów, trzeci segment to wspólne zakupy. Każdy z partnerów zachowuje jednak pełną autonomię, jeśli chodzi o rozwój swoich sieci. Chcemy rozwijać te elementy, które trudniej jest realizować w pojedynkę. Nasza inicjatywa jest oczywiście otwarta dla kolejnych podmiotów działających na rynku.

Dziękuję za rozmowę.

Galeria: 
Kategoria: 

Podobne artykuły

W moim kraju herbata była kiedyś głównym filarem gospodarki, decydowała o jej obliczu, choć dziś już tak nie jest. Dla mnie herbata to czysta natura. Nie byłbym choć w połowie tak szczęśliwy, gdybym wybrał inny zawód. Proszę wyobrazić sobie pracę w pięknym krajobrazie, niebieskie niebo i wszędzie zielone pola... tysiące akrów i pracownicy ręcznie zrywający liście herbaciane.

Nasza strategia opiera się przede wszystkim na wsparciu i promowaniu Naturalnej Wody Mineralnej Jurajska, inwestycji w nowe i innowacyjne produkty, jak również na rozwoju naszej dostępności na rynku. Nie zabraknie nas także w mediach, od kilku lat systematycznie promujemy tam Jurajską ze smakiem.

X